Zielińska Ania - czarna róża
przychodził do mnie dosyć często
nie wiem czemu i po co
siadał uśmiechał się i mówił
mówił dużo o wszystkim
i mówił dużo o niczym
a ja siedziałam naprzeciw niego
słuchałam jak zawsze w milczeniu
patrząc mu głęboko w czyste spokojne oczy
od czasu do czasu powtarzał
że da mi czarną różę
nie ma czarnych róż - myślałam
ale on mówił że ją wyhoduje
ja mu wierzyłam zawsze mu wierzę
kiedy ostatni raz przyszedł do mnie
w oczach lśniły mu łzy
mówił tak ładnie ale był inny
ktoś go zmienił - pomyślałam
i poczułam zazdrość
to twoja wina - powiedziałam do siebie
w myślach
a on uśmiechnął się i szepnął:
ja dotrzymuję obietnic
kochałem... pa...
rzucił coś i poszedł
zostań poczekaj - krzyknęłam
ale on nie słyszał
na moim grobie leżała róża
czarna jak mrok mojego serca
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
róża, zazdrość, zmiana, miłość, śmierć
róża, zazdrość, zmiana, miłość, śmierć