Szaliński Krzysiek - Co będzie?
Wyciągnąłem dłoń...Spojrzała.
Kobieta, co czarnego kota jest panią.
Cudowną przyszłość zapowiedziała.
I ja na rękę swą spojrzałem...
Dłoń ma głaszcze i pieści, ale i kacią ręką być może.
Bruzdy i ślady na niej wymalowane.
Co było? – widać. Ale co będzie?
Skąd moc ta się bierze, że choć nierealne to.
Powtarzam wciąż: „wierzę”
Do domu wracając, z tarczą popękaną w wojnie z życiem.
Wiarę tą posiadając, zaczynam łatać ją i szykować do starcia nowego.
Wszak bitwa przegrana,
Wierzę mocno, że nie wojna cała.
Kobieta, co czarnego kota jest panią.
Cudowną przyszłość zapowiedziała.
I ja na rękę swą spojrzałem...
Dłoń ma głaszcze i pieści, ale i kacią ręką być może.
Bruzdy i ślady na niej wymalowane.
Co było? – widać. Ale co będzie?
Skąd moc ta się bierze, że choć nierealne to.
Powtarzam wciąż: „wierzę”
Do domu wracając, z tarczą popękaną w wojnie z życiem.
Wiarę tą posiadając, zaczynam łatać ją i szykować do starcia nowego.
Wszak bitwa przegrana,
Wierzę mocno, że nie wojna cała.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza: