Maj Antoni - Ciebie
Nie mów
o miłości
Nieba
nie obiecuj
Niechaj
nie łączy nas nic
Wolno
jak najwolniej
scałuj
wstyd z mych powiek
Tłumacz
że to żaden grzech
Niechaj
wszyscy świeci
patrzą
na nas z góry
Niechaj
Bogu skarżą się
Mocno
jak najmocniej
przytul
mnie do siebie
Ciebie
trzeba teraz mi
A gdy
z pierwszym słońcem
wstanie
rano życie
cicho
jak najciszej wyjdź...
Ciebie brakuje mi teraz - jak nigdy dotąd nikogo
Ciebie do końca mi trzeba - ty świtem , tyś moją drogą
Ciebie namalowaną w myślach - na jawie zobaczyć ,
marzę
I musnąć ustami ust twoich - rąk drżenie - emocji
wyrazem
Całować cię tak namętnie , jak całowałem raz pierwszy
I pisać wiersze od serca - nie dla pisania wierszy ,
Lecz z oślepienia duszy - zwabionej twoim czarem ,
Zamkniętej w złotej klatce - jak mały ten kanarek .
o miłości
Nieba
nie obiecuj
Niechaj
nie łączy nas nic
Wolno
jak najwolniej
scałuj
wstyd z mych powiek
Tłumacz
że to żaden grzech
Niechaj
wszyscy świeci
patrzą
na nas z góry
Niechaj
Bogu skarżą się
Mocno
jak najmocniej
przytul
mnie do siebie
Ciebie
trzeba teraz mi
A gdy
z pierwszym słońcem
wstanie
rano życie
cicho
jak najciszej wyjdź...
Ciebie brakuje mi teraz - jak nigdy dotąd nikogo
Ciebie do końca mi trzeba - ty świtem , tyś moją drogą
Ciebie namalowaną w myślach - na jawie zobaczyć ,
marzę
I musnąć ustami ust twoich - rąk drżenie - emocji
wyrazem
Całować cię tak namętnie , jak całowałem raz pierwszy
I pisać wiersze od serca - nie dla pisania wierszy ,
Lecz z oślepienia duszy - zwabionej twoim czarem ,
Zamkniętej w złotej klatce - jak mały ten kanarek .
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość,wyznanie
miłość,wyznanie