Zyx Józef - Burza nad jeziorem
Wieczór, chmury zagęszczają się coraz mocniej,
sinieją - opuchnięte wodą i narastającymi grzmotami.
Tysiące komarów nad taflą jeziora swymi lotami
Chce umknąć przed deszczu kroplami i paszczy jakiejś ryby nocnej.
Groza burzy narasta,
błyskawice - te pioruny Boga rozszczepiają
nieboskłon rozległymi mackami, rozświetlając
kontury szczerniałe od strachu - drzew
i wszystkiego co brzegi jeziora porasta.
Boję się tego strumienia ognia, grzmotu
i lejącej wody
tak jak miłości mojej do pani J.,
tej co ciało jak alabaster ma, najpiękniejszej urody,
przy której milknę z obawy,
że ... uczynię, co serce radzi?
Gdy wreszcie burza się skończy.
Gdy strach mój przeminie
to powiem? Że kocham? Mej dziewczynie?
A przyroda i tak wybuchnie stłamszona ze swej opończy.
Tak historia mego strachu w miłości się kończy.
sinieją - opuchnięte wodą i narastającymi grzmotami.
Tysiące komarów nad taflą jeziora swymi lotami
Chce umknąć przed deszczu kroplami i paszczy jakiejś ryby nocnej.
Groza burzy narasta,
błyskawice - te pioruny Boga rozszczepiają
nieboskłon rozległymi mackami, rozświetlając
kontury szczerniałe od strachu - drzew
i wszystkiego co brzegi jeziora porasta.
Boję się tego strumienia ognia, grzmotu
i lejącej wody
tak jak miłości mojej do pani J.,
tej co ciało jak alabaster ma, najpiękniejszej urody,
przy której milknę z obawy,
że ... uczynię, co serce radzi?
Gdy wreszcie burza się skończy.
Gdy strach mój przeminie
to powiem? Że kocham? Mej dziewczynie?
A przyroda i tak wybuchnie stłamszona ze swej opończy.
Tak historia mego strachu w miłości się kończy.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Burza nad jeziorem
Burza nad jeziorem