Krzanowski Marcin - Brutalny los
Me serce ginie w bólu piekielnym.
Dusza umiera w zakamarkach ciała.
Ja w słoneczny dzień niedzielny,
Płaczę i ronię krople jak wapienna skała.
Łzy goryczy ciekną po twarzy,
A w środku nadziei iskra się żarzy.
Iskierka mała, a jednak tak duża,
We mnie zaś strach, na zewnątrz burza.
Serce nie sługa, takie jest życie.
Los wybrał mnie, ustawił na szczycie.
Co to oznacza?- zadaję pytanie.
Początek? Koniec? Rozstanie?!
Ciężko mi jest. Trudno żyć.
Tak po wszystkim mam sobą być.
Ciało me płacze w miłości grobie.
Serce straciłem, oddałem je Tobie.
Wiem jedno - kocham Cię nad życie.
Jesteś dla mnie jak róża w rozkwicie.
Proszę Cię tylko o ostatnie życzenie.
Pomórz mi oszukać przeznaczenie.
Dusza umiera w zakamarkach ciała.
Ja w słoneczny dzień niedzielny,
Płaczę i ronię krople jak wapienna skała.
Łzy goryczy ciekną po twarzy,
A w środku nadziei iskra się żarzy.
Iskierka mała, a jednak tak duża,
We mnie zaś strach, na zewnątrz burza.
Serce nie sługa, takie jest życie.
Los wybrał mnie, ustawił na szczycie.
Co to oznacza?- zadaję pytanie.
Początek? Koniec? Rozstanie?!
Ciężko mi jest. Trudno żyć.
Tak po wszystkim mam sobą być.
Ciało me płacze w miłości grobie.
Serce straciłem, oddałem je Tobie.
Wiem jedno - kocham Cię nad życie.
Jesteś dla mnie jak róża w rozkwicie.
Proszę Cię tylko o ostatnie życzenie.
Pomórz mi oszukać przeznaczenie.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość, smutek
miłość, smutek