grześlak marcin - bezszelestnie rozkwitający kwiat...
bezszelestnie rozkwitający kwiat
tak żadki
tak piękny
nic niegodne porównania
z doskonałości postacią
subtelny i delikatny
powściągliwy i opanowany
skryty i tajemniczy
niczym perła świata przyrody
romantyczny i intrygujący
piękny i prawdziwie szczery
promieniujący perfektyzmem
i nieskazitelną czystością
jak słowa
które spod ulubionego pióra poety
rozbiegają się po kartki planecie
otwarty i skory do pomocy
wysłucha niczym najlepszy przyjaciel
ukoi najgłębsze
najdokuczliwsze bóle
zabierze pamięci problemy
dłonią miękką odsuwając
jak magiczna pigułka
moja ninoczka
tak żadki
tak piękny
nic niegodne porównania
z doskonałości postacią
subtelny i delikatny
powściągliwy i opanowany
skryty i tajemniczy
niczym perła świata przyrody
romantyczny i intrygujący
piękny i prawdziwie szczery
promieniujący perfektyzmem
i nieskazitelną czystością
jak słowa
które spod ulubionego pióra poety
rozbiegają się po kartki planecie
otwarty i skory do pomocy
wysłucha niczym najlepszy przyjaciel
ukoi najgłębsze
najdokuczliwsze bóle
zabierze pamięci problemy
dłonią miękką odsuwając
jak magiczna pigułka
moja ninoczka
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy