Dubois Martyna - Bezdomni
Idę ulicą, nią ptaki lecą
I niebo się zachmurza.
Nade mną gwiazdy znów się świecą
Przeszła jesienna burza
Dzień jeden inny jest od drugiego,
W kałuży topi się mucha.
Nie znajdziesz już nigdy siebie samego
W szarym mieście bez ducha.
Ludzie tu pozbawieni złudnej nadziei
Marzą o ciepłej kolacji,
Niestety pociąg ich pragnień odjechał już dawno
I sami stoją na stacji.
Szczęścia nie znają, oszukują się sami,
Marzną na mrozie dłonie.
Znikną na zawsze, samotni, niechciani,
Zimną, w ciężkim mozole.
I nikt nie usypie nad nimi mogiły,
Zapomni świat ich istnienia.
Odejdą po cichu, tam, gdzie żyli,
Wśród głodu, strachu i cienia.
Wrocław, 2001
***
dla Ludwiki Wilczyńskiej
I niebo się zachmurza.
Nade mną gwiazdy znów się świecą
Przeszła jesienna burza
Dzień jeden inny jest od drugiego,
W kałuży topi się mucha.
Nie znajdziesz już nigdy siebie samego
W szarym mieście bez ducha.
Ludzie tu pozbawieni złudnej nadziei
Marzą o ciepłej kolacji,
Niestety pociąg ich pragnień odjechał już dawno
I sami stoją na stacji.
Szczęścia nie znają, oszukują się sami,
Marzną na mrozie dłonie.
Znikną na zawsze, samotni, niechciani,
Zimną, w ciężkim mozole.
I nikt nie usypie nad nimi mogiły,
Zapomni świat ich istnienia.
Odejdą po cichu, tam, gdzie żyli,
Wśród głodu, strachu i cienia.
Wrocław, 2001
***
dla Ludwiki Wilczyńskiej
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
bezdomność, smutek, żal, szarość, zapomnienie, śmierć
bezdomność, smutek, żal, szarość, zapomnienie, śmierć