Dengusiak Przemysław - Apokalipsa lasu
To miał być zwykły dzień
Potknąłem się o jakiś pień
Obok leżało drzewo bez życia
Powołane do innego użycia
Spokój przerwany bezlitośnie
Mechaniczny dźwięk śmierci
Ginęli powoli bracia natury
Ostatni bezbronnego lasu oddech
Wiatr ze złotych liści
Usypał mogiłę bez imienia
Przez dzień cały bez wytchnienia
Śpiewał wszystkim smutną pieśń
Bezdomni snuli się wystraszeni
Szukali do domu drogi
Oczy pełne zeschniętych łez
A zimą przyszła śmierć
Tam już nie płynie czas
Zniknął z pejzażu piękny las
Wiosna już tam nigdy nie zawita
Martwą ziemie tylko łzami zalała
Potknąłem się o jakiś pień
Obok leżało drzewo bez życia
Powołane do innego użycia
Spokój przerwany bezlitośnie
Mechaniczny dźwięk śmierci
Ginęli powoli bracia natury
Ostatni bezbronnego lasu oddech
Wiatr ze złotych liści
Usypał mogiłę bez imienia
Przez dzień cały bez wytchnienia
Śpiewał wszystkim smutną pieśń
Bezdomni snuli się wystraszeni
Szukali do domu drogi
Oczy pełne zeschniętych łez
A zimą przyszła śmierć
Tam już nie płynie czas
Zniknął z pejzażu piękny las
Wiosna już tam nigdy nie zawita
Martwą ziemie tylko łzami zalała
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
koniec
koniec
Pozostałe wiersze autora:
Apokalipsa lasu
Iskra szczęścia
Jesteś w nich Ty
Jesteśmy...
Kiedyś spotkamy się
Kim jest poeta
Koniec i początek
My
Niechciane wspomnienia
Przemiana
S-A-M
Scenariusz
Tam będziesz Ty
Trzy łzy
Tylko śmierć zabija wspomnienia
Walka
Wczoraj byłem z Tobą
Wielka moc - prostych uczuć
Zamknięte oczy widzą więcej niż otwarte
Apokalipsa lasu
Iskra szczęścia
Jesteś w nich Ty
Jesteśmy...
Kiedyś spotkamy się
Kim jest poeta
Koniec i początek
My
Niechciane wspomnienia
Przemiana
S-A-M
Scenariusz
Tam będziesz Ty
Trzy łzy
Tylko śmierć zabija wspomnienia
Walka
Wczoraj byłem z Tobą
Wielka moc - prostych uczuć
Zamknięte oczy widzą więcej niż otwarte