Kuropatnicka Joanna - Antypatycznie wobec zimy
Słońce wpada przez okno.
Leży na dywanie.
Nie podnosi się.
Nie rusza, nie zipie.
To dobrze nawet.
Nie pomogę mu.
Może... zimy nie będzie.
Przykuję słońce.
Do kaloryfera.
Zrobię pranie mózgu (?).
Pobudzę w nim więcej
pewności i wiary w siebie.
A potem przepytam.
A słońce mi wyzna,
że nie dopuści już do mnie
tej wstrętnej... tej... zimy.
Zimie nie popuści.
Nie wpuści.
Z pomocą słońca
się rozpuści, zapuści
i skona gdzieś w rowie.
Aż se odpuści.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
zima zła, słońce bezwzględne
zima zła, słońce bezwzględne
Pozostałe wiersze autora:
* * * [Nurkuję w słój konfitur]
Antypatycznie wobec zimy
Białogłowe rymy
Bóg
* * * [Nurkuję w słój konfitur]
Antypatycznie wobec zimy
Białogłowe rymy
Bóg