Kasperek Ula - Anioły...
Anioły...
Jestem sama...
Otacza mnie nicość.
Nicość która ogarneła moje wnętrze...
Pustka.
Ludzie mijają przehodzą obok nie zwracają uwagi na cienistą postać...
Jest tak zimno...
Czuję, że moje dłonie zamarzają...
A przecierz ja już nie czuję bólu
Własne oczy straciły blask...
Który jeszcze do tak niedawna dawał mi zyc
Na jego mijescu teraz pojawił się tylko grymas bólu, żalu...
Własnej niewiedzy.
Okaleczone stopy obejmuje ramionami,
Próbując na nowo zatrzymać ich ciepło.
Odchodzą...
Ja chcę odejśc z nimi...
Krzyczę, błagam, prosze...
Nadaremno...
Nikt nie dosłyszy niemego krzyku,
Krzyku wciąz dziecka
Kim ja jestem...
Jakim prawem mówię o sobie '' czująca istota ''
Bo czymże ja jestem...
Czym...
Wiatrem , łzami, pyłem na drodzę, szlochem w księżycową noc...
A przecierz legenda głosi , że umarłe anioły...
Że umarłe anioły odchodzą...
Schodzą tylko ten ostatni raz na ziemi, by spojrzeć na ziemie ojczystą...
Poczuć jej dotyk.
Spojrzeć na słońce po raz ostani, na ludzi których my...
Zmarłe anioły przeżyliśmy.
Wracamy tam skad nasz naród ojczysty się wywodzi,
Powracamy do tego który spisał nasz los.
A więc panie mój , odpuść mi moje winy i grzechy...
Gdyż zgrzeszyłam..
Zgrzeszyłam śmiertelnie.
Pochowałam to co za życia miłością i wiara się nazywa
Jestem sama...
Otacza mnie nicość.
Nicość która ogarneła moje wnętrze...
Pustka.
Ludzie mijają przehodzą obok nie zwracają uwagi na cienistą postać...
Jest tak zimno...
Czuję, że moje dłonie zamarzają...
A przecierz ja już nie czuję bólu
Własne oczy straciły blask...
Który jeszcze do tak niedawna dawał mi zyc
Na jego mijescu teraz pojawił się tylko grymas bólu, żalu...
Własnej niewiedzy.
Okaleczone stopy obejmuje ramionami,
Próbując na nowo zatrzymać ich ciepło.
Odchodzą...
Ja chcę odejśc z nimi...
Krzyczę, błagam, prosze...
Nadaremno...
Nikt nie dosłyszy niemego krzyku,
Krzyku wciąz dziecka
Kim ja jestem...
Jakim prawem mówię o sobie '' czująca istota ''
Bo czymże ja jestem...
Czym...
Wiatrem , łzami, pyłem na drodzę, szlochem w księżycową noc...
A przecierz legenda głosi , że umarłe anioły...
Że umarłe anioły odchodzą...
Schodzą tylko ten ostatni raz na ziemi, by spojrzeć na ziemie ojczystą...
Poczuć jej dotyk.
Spojrzeć na słońce po raz ostani, na ludzi których my...
Zmarłe anioły przeżyliśmy.
Wracamy tam skad nasz naród ojczysty się wywodzi,
Powracamy do tego który spisał nasz los.
A więc panie mój , odpuść mi moje winy i grzechy...
Gdyż zgrzeszyłam..
Zgrzeszyłam śmiertelnie.
Pochowałam to co za życia miłością i wiara się nazywa
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
anioły, ludzie
anioły, ludzie
Pozostałe wiersze autora:
* * * [Mój Anioł...]
A ja dojdę do ciebie...
A ja odejde
Alrauna
Anioły...
Ból, Nicość, Zapomnienie...
Dziecko ognia
Jesteś zwyciężcą
Jeśli tam jesteś...
Kiedyś zatrzymam Czas...
Koniec
Modlitwa o złoty Deszcz.
Na dłużej niz na zawsze
Nie boję się smierci
Oni
Poddaje się
Sen
Tam gdzie spadają Anioły
Twojego serca tu nie ma
Upadły Anioł
Uśmiercam sen
Wiara
Zapomnieć Ból
Żegnaj
* * * [Mój Anioł...]
A ja dojdę do ciebie...
A ja odejde
Alrauna
Anioły...
Ból, Nicość, Zapomnienie...
Dziecko ognia
Jesteś zwyciężcą
Jeśli tam jesteś...
Kiedyś zatrzymam Czas...
Koniec
Modlitwa o złoty Deszcz.
Na dłużej niz na zawsze
Nie boję się smierci
Oni
Poddaje się
Sen
Tam gdzie spadają Anioły
Twojego serca tu nie ma
Upadły Anioł
Uśmiercam sen
Wiara
Zapomnieć Ból
Żegnaj