wiersze-poezja.info

 

Ciechowicz Piotr - Adam i Ewa

miesięczną krew na mojej twarzy oddałaś.
wstając z łóżka, zahaczając o nos.
pobrudziłaś pościel, prześcieradło i kołdrę
brudnymi słowami z zastygłej maski.
popękaną wargą pocałowałaś na dzieńdobry
w policzek zmarznięty od chłodu twej woni.
wyplułaś obślizgłą mózgu część na talerz.
oblałaś mnie ropą z brzucha rany.
by przeprosić za wieczorne - niezgody.
i żółcią ze zniszczonej wątroby
pokropiłaś ulubione jedzenie moje.
wyprałaś we wczorajszej wodzie z kąpieli,
pełnej włosów ze starego łona.
suchego, obrzydliwego, wstrętnego do granic
możliwości zgorzkniałego. mówiąc,
że czas wstawać syczałaś i jadem plułaś,
śliną jak kwasem do moich uszu.
zrzedło piekielnie przez obecność życie mi.
wiedz, że dzisiaj naprawdę chcę rozwodu.
znowu dziś rozwodu.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
współczesność biblia Ewa Adam Bóg rozwód krew łóżko miłość
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
Urząd skarbowy w pruszkowie | sielpia wielka | Urzad skarbowy w radomiu | Hostele dolny śląsk | halluksy