wiersze-poezja.info

 

Jakubowski Dariusz - Zmierzch proroka bez jednego oka








Uporczywa bladość wspomnień
Mieszana z radością
Dawnych niepowodzeń
Wartki nurt znosi w dół
Nie próbuję cofać się
Nie przyspieszam biegu rzeki
Nie te karty
Nie ten stół
Czekam
Nadeszła Nowa Era
Dzikiego człowieka
Kłamstw i moru
Blady wół
Duch Manitou
Wieczór kwitnących wrzosów
Chiapaz
Siła niewidzialnych ciosów
Ona i Ona
Serce przecinają toporem
Połówka
Ja
Czułe słówka
Z których spływa jad
Beznamiętność
Koniec złudzeń
Przecież jestem potworem...
Schemat
Banał
Szept
Catch-22
Erupcja mizantropii
Walka wizji stu
Przyzwolenie dla zbrodni
Radość
Z przejścia ostatnich stopni Widok szarego korowodu
Patrz
To oni
Za młodu
Krzywili usta
Teraz głowa pusta
Zdrada Zmiażdżony mózg
I przekłuta wola
Pęka jak mydlana bańka
To nie jest dobra pora
Na ból istnienia
Nienawiść
Stu tysięcy pustych słów
Szyderstwa kart pamiętnika
Dzieci ze śmietnika
Zagłuszyć
Zagłuszyć
Nagle wszystko znika
I nie mogę się ruszyć
Zanik hemoglobiny
Era kofeiny
Małe godziny
Czas pracy
Przemyślenia przed i po
Wyciągam dłoń
Po zakazany owoc
Matka
Wąż
Krew baranka
Trupi odór
Wyziewy bagienne
Chanel no 5
Memento mori
Polej!
Twoja kolej
A w mojej głowie spokój
Choć łza kręci się w oku
Stoję wewnątrz kręgu
Martwych dzieci
Wojna światów
Strumień wizji
Wiosna hipokryzji
Niebo gwiaździste nade mną
A we mnie
Szaleństwo
Kiełkuje
Belial podlewa je
Pokarmem moim grzech
I dziewicze soki
Kryształowe góry
W zasięgu ręki
A jego twarz
Cała we krwi
Dzikie orchidee
I ślad bolesnej męki
Każde słowo
Cierń na żołądku
Rozkosz cielesna
I już w porządku
Czysty barok
Markizie
Oddaję Ci honory
Misja
Martwe krainy
Sierpniowy deszcz
Anielskich złotych łez
Wydał krwawy plon
A zgraja głodnych głupców woła
To on!to on! Zostań
Jeszcze za wcześnie
Lepiej ja pójdę
I medyk stwierdzi zgon
Smok
Wilczy parów
Noc
Badam gwiazdy
To fascynuje
To uczucie
Które żyje we mnie
Od dwóch tysięcy lat
Tak się starali
A i tak przegrali
Choć spalili cały świat
To i tak są mali
A wszystko tak realne
Prawdziwsze niż życie
One nigdy nie odejdą
Zawsze tutaj będą
Czuję siłę
By zniszczyć tę księgę
Raz na zawsze zetrzeć kłamstwo
Stek bzdur
Setki sztucznych myśli
Wszystkie wschody Słońca
Tu i teraz
Naraz
Czyste obrazy
Bez cienia skazy
Wolność
Chleb
Trucizna
Ale zawsze to Ojczyzna...
Przeszywający szept
Narkotycznego więzienia
Rozdarte ciało
Krew z oka
Przebitego włócznią setnika
Kolor nieba się zmienia
Plaga szarańczy
Ona z nami zatańczy
Na wielkim balu
U samego Diabła
Wstałeś towarzyszu
Wstałeś poruszony
Przejrzałeś poniewczasie
Jesteś stary
Zmęczony
Życiem
Lustro krzyczy
Zamknijcie drzwi
Nie otwierajcie bramy
Lato wędrownych myśli
Nadejdzie zmrok
I znów będziemy czyści
Niestety raczej sami
Podziękuj za cierpienie
Pracuj na to gorzkie wino
I na czerstwy chleb
Zapracuj dobrą miną
Do złej gry
Niezapakowany prezent
Złóż pokłon monarsze w bieli
Patrz
Oto mój kruk zostawił po sobie
Pamiątkę
I tak umrę wesoły
Kręć się kręć
Oni sobie poszli
W żałobie
Zdejmij te pieprzone okulary
Zapalimy sobie
Czas na małe jam session
Ona odejdzie w niepamięć
Głód
Przyszedł za wcześnie
Sen ślepych pokoleń
Lodowe komnaty
Nieprzeliczone straty
Płonące morze
Wiem
I tak was nie przestraszę
Złoty prąd
A Matka cichutko płacze
Chce byśmy poszli stąd
Słyszę ją gdy pada deszcz
Wiadro bez dna?
Pomylili kierunki
Szaleni
Opętani
Na śmierć skazani
Żywcem pogrzebani
Sami przez siebie
Znowu!!!
Cóż
Prowadźcie mnie na szafot
Lub ukrzyżujcie
Ukamienujcie
Przynajmniej zamurujcie
Bo inaczej nie przestanę
Przed wami twardo stanę
I skoczę wam do oczu
Tak będzie już do końca
Kacie
Wtedy weźmiesz mi pióro


Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotność, wyobcowanie, smutek, melancholia, kurwica, Szatan, Belial, Mefisto, złość, gniew
Pozostałe wiersze autora:
Zmierzch proroka bez jednego oka
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
stres | mieszkania w warszawie | Położenie hotelu | Mieszkania Katowice | clubbing