Jakubowski Kazimierz - Zbierałem tęcze
Brodziłem wśród okruchów nieba
i zbierałem tęcze
rozpinane na wilgotnych mikrokosmosach
Dzieliłem się nimi jak chlebem
Upływały miesiące
i lata
Coraz częściej powracałem
Bez zdobyczy
Ale los uśmiechnął się znowu
i wróciłem do domu
niosąc okaz jakiego nie miałem -
najpiękniejszy
Trzymam teraz wstążki
więdnących barw
na drżącej dłoni
wyciągniętej
w pustkę
i zbierałem tęcze
rozpinane na wilgotnych mikrokosmosach
Dzieliłem się nimi jak chlebem
Upływały miesiące
i lata
Coraz częściej powracałem
Bez zdobyczy
Ale los uśmiechnął się znowu
i wróciłem do domu
niosąc okaz jakiego nie miałem -
najpiękniejszy
Trzymam teraz wstążki
więdnących barw
na drżącej dłoni
wyciągniętej
w pustkę
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
przemijanie, samotność
przemijanie, samotność