Dondziak Kacper - Zaniłem
Zabiłem go!
W tłumie innych na niego wydałem wyrok.
Gdy zaplanowałem zbrodnie byłem od niego o krok.
Nagle, z zaskoczenia, pewnie w tułowiu go chwyciłem,
Lecz z bólem w sercu niewinnego zabiłem.
Spojrzałem mu prosto w kamienne oczy,
Wziąłem nóż w mokre strachem dłonie.
Widzę jak krew po moich palcach się sączy,
I cudowny strach dławiąc w sobie.
Rozciąłem mu brzuch i wyciągnąłem flaki,
Te jego twarde oczy wydłubałem mu palcami.
Kark złamałem jak małą zapałkę,
Po tym rzuciłem zwłoki niczym niechcianą lalkę.
Patrzyłem po tym wszystkim
Z obrzydzeniem tak mi bliskim,
Jak wnętrzności krwią i przegnaną nasączone.
Leżą bezwładnie, samotnie na stole,
Oczy wydłubane czerwonym nektarem przelane.
Już nie mają siły w sobie,
I dopiero w tedy wiem, po co to robię.
Życie nabiera sensu w oczach moich,
Ukazuje się im kruchość życa.
Sens umierania za bliskich,
Dlatego zabiłem ich wszystkich.
Nie z żądzy sprawiania sobie przyjemności,
Lecz po to, by jeść ich ości.
Bo każda wigilia musi mieć karpia,
Tak jak nie ma uczty bez żarcia.
W tłumie innych na niego wydałem wyrok.
Gdy zaplanowałem zbrodnie byłem od niego o krok.
Nagle, z zaskoczenia, pewnie w tułowiu go chwyciłem,
Lecz z bólem w sercu niewinnego zabiłem.
Spojrzałem mu prosto w kamienne oczy,
Wziąłem nóż w mokre strachem dłonie.
Widzę jak krew po moich palcach się sączy,
I cudowny strach dławiąc w sobie.
Rozciąłem mu brzuch i wyciągnąłem flaki,
Te jego twarde oczy wydłubałem mu palcami.
Kark złamałem jak małą zapałkę,
Po tym rzuciłem zwłoki niczym niechcianą lalkę.
Patrzyłem po tym wszystkim
Z obrzydzeniem tak mi bliskim,
Jak wnętrzności krwią i przegnaną nasączone.
Leżą bezwładnie, samotnie na stole,
Oczy wydłubane czerwonym nektarem przelane.
Już nie mają siły w sobie,
I dopiero w tedy wiem, po co to robię.
Życie nabiera sensu w oczach moich,
Ukazuje się im kruchość życa.
Sens umierania za bliskich,
Dlatego zabiłem ich wszystkich.
Nie z żądzy sprawiania sobie przyjemności,
Lecz po to, by jeść ich ości.
Bo każda wigilia musi mieć karpia,
Tak jak nie ma uczty bez żarcia.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
wigilja, święta, śmierć, morderstwo, karp,
wigilja, święta, śmierć, morderstwo, karp,
Pozostałe wiersze autora:
Dziękuję Ci, że jesteś
Koniec znajomości
Przepraszam za to...
wakacyjna przygoda
wolność miłóści
Zaniłem
Dziękuję Ci, że jesteś
Koniec znajomości
Przepraszam za to...
wakacyjna przygoda
wolność miłóści
Zaniłem