Ostrowski Kacper - Zakład numer sześć
Na zielonym wzgórzu budynek,
Kraty w oknach, ogrodzenie,
Oni nie myślą, nie czują, po prostu są,
Białe ściany i materac ich dorobek,
Dusza nie zazna spokoju, cierpi,
Straszliwa przeszłość, męczy,
To nie ich wina, to człowieka słabość
Sprowadziła ich tutaj, do zakładu numer sześć.
Kraty w oknach, ogrodzenie,
Oni nie myślą, nie czują, po prostu są,
Białe ściany i materac ich dorobek,
Dusza nie zazna spokoju, cierpi,
Straszliwa przeszłość, męczy,
To nie ich wina, to człowieka słabość
Sprowadziła ich tutaj, do zakładu numer sześć.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
zakład
zakład
Pozostałe wiersze autora:
brakkarbkrabbark
Cała prawda
Dla ciebie (KO)
Dom
Historia miłosna
Kolory życia
Koncert na pięć narządów
Lepszy świat
Miecz
Mój idee fixe
Obóz
Postapokaliptyczna wizja świata dzisiejszego
Poświęcenie (KO)
Przemiana
Przyjaciel (KO)
Refleksja (KO)
Róża (KO)
Zabierz mnie
Zakład numer sześć
Zza okna
brakkarbkrabbark
Cała prawda
Dla ciebie (KO)
Dom
Historia miłosna
Kolory życia
Koncert na pięć narządów
Lepszy świat
Miecz
Mój idee fixe
Obóz
Postapokaliptyczna wizja świata dzisiejszego
Poświęcenie (KO)
Przemiana
Przyjaciel (KO)
Refleksja (KO)
Róża (KO)
Zabierz mnie
Zakład numer sześć
Zza okna