Kowalczewski Sławomir - Zagadka...
co to jest?
gdy jest jej zbyt dużo, uciekamy
gdy zbyt mało, idziemy jej szukać
gdy ją spotkamy, rodzimy się
gdy nas opuści, umieramy
---------------------------------
miłość jak deszcz
dopada bez ostrzeżenia
nie zostawia suchej nitki,
nie daje czasu na ucieczkę
miłość jak wilgoć
przenika wszystko niewidzialna dłonią
czasem zostaje ślad na chwilę
biała smuga na niebie
miłość jak rosa
każdego ranka rozchyla płatki
wszystkich kwiatów
by pieścić je bez słowa
miłość jak mgła
oślepia, zakrywa oczy
chwytamy się za ręce
potem patrzymy ze zdziwieniem
miłość jak płatek śniegu
delikatna, dzieło bogini Chaosu
czysta sztuka w miriadach postaci
zawsze piękna i zawsze jedyna
może trwać wiecznie lub zniknąć już po chwili
miłość jak górski strumyk
szeleści, ukrywa swą potęgę
a z czasem rozsadza i drąży najtwardsze skały
obala cesarstwa i buduje nowe
miłość jak świeży śnieg
na zboczu góry zwodzi niewinną białością
gdy płatki w swoim tańcu dosięgną ziemi
by ruszyć lawiną w dół nie zważając na nic
miłość jak chmura na letnim niebie
pojawia się nagle znikąd
rozpływa bez powodu
w nieustannej gonitwie za nowym kształtem
miłość jak cisza podwodnych głębin
gdy nie potrzeba wielu słów
i jak krzyk fal podczas sztormu
następnej nocy
miłość jak lód zimna
gorąca jak gejzer jednocześnie
ochłodzi czy zamrozi?
ogrzeje czy zabije swym gorącem?
miłość jak lodowiec piękna
w blasku wschodzącego słońca
skryta i niebezpieczna jak góra lodowa
na powierzchni oceanu
miłość jak wodospadu białą wstęgę
można rozpoznać z daleka
godzinami wsłuchując się w jej szum
tak łatwo zapomnieć, będąc zbyt daleko
stworzeni z miłości i dla miłości
boimy się by nie dotknęła
nas najmniejsza jej kropla
chroniąc się pod parasolem codzienności
dopiero jak jej zabraknie
widać, jak była niezbędna do życia
nie ma już rozlanych kropel
na spragnionym piasku pustyni . . .
zima 1998
gdy jest jej zbyt dużo, uciekamy
gdy zbyt mało, idziemy jej szukać
gdy ją spotkamy, rodzimy się
gdy nas opuści, umieramy
---------------------------------
miłość jak deszcz
dopada bez ostrzeżenia
nie zostawia suchej nitki,
nie daje czasu na ucieczkę
miłość jak wilgoć
przenika wszystko niewidzialna dłonią
czasem zostaje ślad na chwilę
biała smuga na niebie
miłość jak rosa
każdego ranka rozchyla płatki
wszystkich kwiatów
by pieścić je bez słowa
miłość jak mgła
oślepia, zakrywa oczy
chwytamy się za ręce
potem patrzymy ze zdziwieniem
miłość jak płatek śniegu
delikatna, dzieło bogini Chaosu
czysta sztuka w miriadach postaci
zawsze piękna i zawsze jedyna
może trwać wiecznie lub zniknąć już po chwili
miłość jak górski strumyk
szeleści, ukrywa swą potęgę
a z czasem rozsadza i drąży najtwardsze skały
obala cesarstwa i buduje nowe
miłość jak świeży śnieg
na zboczu góry zwodzi niewinną białością
gdy płatki w swoim tańcu dosięgną ziemi
by ruszyć lawiną w dół nie zważając na nic
miłość jak chmura na letnim niebie
pojawia się nagle znikąd
rozpływa bez powodu
w nieustannej gonitwie za nowym kształtem
miłość jak cisza podwodnych głębin
gdy nie potrzeba wielu słów
i jak krzyk fal podczas sztormu
następnej nocy
miłość jak lód zimna
gorąca jak gejzer jednocześnie
ochłodzi czy zamrozi?
ogrzeje czy zabije swym gorącem?
miłość jak lodowiec piękna
w blasku wschodzącego słońca
skryta i niebezpieczna jak góra lodowa
na powierzchni oceanu
miłość jak wodospadu białą wstęgę
można rozpoznać z daleka
godzinami wsłuchując się w jej szum
tak łatwo zapomnieć, będąc zbyt daleko
stworzeni z miłości i dla miłości
boimy się by nie dotknęła
nas najmniejsza jej kropla
chroniąc się pod parasolem codzienności
dopiero jak jej zabraknie
widać, jak była niezbędna do życia
nie ma już rozlanych kropel
na spragnionym piasku pustyni . . .
zima 1998
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
zagadka miłosć deszcz wilgoć mgła chmura kropla rosa strumyk gejzer sztorm wodospad śnieg lodowiec płatki
zagadka miłosć deszcz wilgoć mgła chmura kropla rosa strumyk gejzer sztorm wodospad śnieg lodowiec płatki
Pozostałe wiersze autora:
Małemu Promyczkowi...
Patrząc w gwiazdy...
Tak bardzo...
Teraz żegnaj...
Zagadka...
Małemu Promyczkowi...
Patrząc w gwiazdy...
Tak bardzo...
Teraz żegnaj...
Zagadka...