wiersze-poezja.info

 

Mjecznykowsky Fylyp - Wyzwanie

on podnosi urękawicznioną dłoń
skrzywiając usta w ironiczny uśmiech
szeroka blizna drażniąco wyłamuje
ciągłoskórną otoczkę oblicza
zaskarżając zabarwione legendy
przekrwione oczy pogromcy upiorów
wznosi ku górze;

słówpotok wyzuty z wartości
pozwala na sprzeciw ucieczkę z areny
on staje
wymóg szaleńczej odwagi

zdejmuje rękawice rzucając pod nogi
bezwolnej widowni
zaklatkowanej w niszczącym marazmie
występującej z petycją
uznania jedności
by móc stoczyć walkę
by zagnieść ciężarem masę bezwładu i tłuszczu

ruszają
wulkaniczne drżenie zaciśniętych dłoni
pochód stukot w kręgu ucieleśnionej wszechwzgardy
trwając sekundy
upada
krtań ściska ostateczne cierpienie

wtem stoi marmurową założywszy szatę
wokół tłum dzieci dorosłych
kwiaty wieńce
okolicznościowe utwory
pamięci hołdujący spiżowej
sen minionych tłumaczeń
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
śmierć wybitnej jednostki, szacunek, indywidualizm, egzystencja
Pozostałe wiersze autora:
Wyzwanie
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
Księgarnie internetowe | Urzad skarbowy w radomiu | Oświetlenie łazienkowe | Muzykunia na O | Ciąża