Kokot Przemysław - Wodzirej
Zgubiłem niewinność, naiwność pozostała mi.
Zgubiłem pragnienia, ostał się tylko strach.
Wodzirej sali przypatruje się wciąż,
W tańczącą grupę zastygłych nimf.
Pragnąłem miłości, zamiast tego dostałem ból.
Pragnąłem radości, ściana smutku stanęła przede mną.
Wspaniałą idyllę zasłonił nam ktoś,
Ciemną kotarę z człowieczych łez.
Zatopiona syrena w zamarzniętym jeziorze,
Zastygłe miasto w morzu ukryte,
I ciemna kamera zawieszona na drzewie,
Obserwujące całe moje życie przebyte.
A co przede mną pozostanie tajemnicą,
Nieotwartą książką spalonych nadziei
Lecz nagle widzę zmierzającą ku mnie,
Muzę wysiadającą z autobusu życia.
To ja jestem wodzirejem...
Zgubiłem pragnienia, ostał się tylko strach.
Wodzirej sali przypatruje się wciąż,
W tańczącą grupę zastygłych nimf.
Pragnąłem miłości, zamiast tego dostałem ból.
Pragnąłem radości, ściana smutku stanęła przede mną.
Wspaniałą idyllę zasłonił nam ktoś,
Ciemną kotarę z człowieczych łez.
Zatopiona syrena w zamarzniętym jeziorze,
Zastygłe miasto w morzu ukryte,
I ciemna kamera zawieszona na drzewie,
Obserwujące całe moje życie przebyte.
A co przede mną pozostanie tajemnicą,
Nieotwartą książką spalonych nadziei
Lecz nagle widzę zmierzającą ku mnie,
Muzę wysiadającą z autobusu życia.
To ja jestem wodzirejem...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Życie
Życie