grześlak marcin - Wiatr łamie nieba sekcje szare
Wiatr łamie nieba sekcje szare.
Plamy cukrowej waty
Rozerwać chcieć może.
Chcieć znaczy robić - obłoki rozorze.
Szaruga coraz większa nastaje.
Na chmurnym niebie latarnie dwie,
W cieniu dawno zaszłego słońca stojące.
Popiołów obłokiem zewsząd oblane.
Na ziemi luster przybywa,
Szkieł rozdartych kroplami żalu,
Obrazów złamanych, barw niespełnionych,
Zmieszanych, rozmytych marzeń - widziadeł.
Po stropach, po szybach pędzą.
Smugi wody brudniejącej
Z każdym metrem, każdą chwilą
Więcej i więcej smutku płuczącej.
W życia korycie marzenia jej prądem odkryte.
Te największe, najszczytniejsze życia cele.
Zbyt duże, by mułem zostały nakryte
Pozostaną na widoku, z każdą ulewą bliżej.
Marzyć pozostaje o marzeń spełnieniu,
Kiedy kamień zbyt duży suchym zostanie ?
Gdy się uda wreszcie snu realizacja
Zniknie marzenia, na zastępstwo przyjdzie spełnienie.
I marzyć mi tylko pozostaje,
Że spełnienia dzień przyjdzie,
Że nie wieczna będzie głazu tułaczka
I nie ziścione, życiem w chwili powstanie.
Trzeba walczyć - wierzyć zawsze.
Źródełko nadziei gdzieś zawsze bije
I jak halogenowej lampy światło,
Przez deszczu ścianę się przeryje.
Plamy cukrowej waty
Rozerwać chcieć może.
Chcieć znaczy robić - obłoki rozorze.
Szaruga coraz większa nastaje.
Na chmurnym niebie latarnie dwie,
W cieniu dawno zaszłego słońca stojące.
Popiołów obłokiem zewsząd oblane.
Na ziemi luster przybywa,
Szkieł rozdartych kroplami żalu,
Obrazów złamanych, barw niespełnionych,
Zmieszanych, rozmytych marzeń - widziadeł.
Po stropach, po szybach pędzą.
Smugi wody brudniejącej
Z każdym metrem, każdą chwilą
Więcej i więcej smutku płuczącej.
W życia korycie marzenia jej prądem odkryte.
Te największe, najszczytniejsze życia cele.
Zbyt duże, by mułem zostały nakryte
Pozostaną na widoku, z każdą ulewą bliżej.
Marzyć pozostaje o marzeń spełnieniu,
Kiedy kamień zbyt duży suchym zostanie ?
Gdy się uda wreszcie snu realizacja
Zniknie marzenia, na zastępstwo przyjdzie spełnienie.
I marzyć mi tylko pozostaje,
Że spełnienia dzień przyjdzie,
Że nie wieczna będzie głazu tułaczka
I nie ziścione, życiem w chwili powstanie.
Trzeba walczyć - wierzyć zawsze.
Źródełko nadziei gdzieś zawsze bije
I jak halogenowej lampy światło,
Przez deszczu ścianę się przeryje.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy