Magnat Piotr - Walka.p
Ten wiatrak jak rzeka tak szumi,
a z szumem przynosi złudzenia.
Jeszcze wczoraj, tak niedawno inaczej kukułki kukały.
A dziś, co masz biedaku?
Pozdrów swoją, psychomachię?
Czy już dałeś za wygraną?
Kamień jak naszyjnik nosisz w sercu,
rylcem Ci wyryto te nieszczęsne inicjały.
Los już dawno z Ciebie zakpił,
plują w twarz Ci boś spętany,
tym, czego oni naiwni nigdy nie posmakowali.
Każda noc do siebie podobna -
w szal bezsenności jak wdowa owinięta.
A gwiazdy jedyne umarłe jej dzieci
śmieją się do Ciebie przez mgle.
Droga już męką się staje,
koniec jej musi się zdarzyć
Daleko lub blisko, wysoko czy nisko
Życie jest kaźnią, otchłań zbawieniem.
19.III.2003
a z szumem przynosi złudzenia.
Jeszcze wczoraj, tak niedawno inaczej kukułki kukały.
A dziś, co masz biedaku?
Pozdrów swoją, psychomachię?
Czy już dałeś za wygraną?
Kamień jak naszyjnik nosisz w sercu,
rylcem Ci wyryto te nieszczęsne inicjały.
Los już dawno z Ciebie zakpił,
plują w twarz Ci boś spętany,
tym, czego oni naiwni nigdy nie posmakowali.
Każda noc do siebie podobna -
w szal bezsenności jak wdowa owinięta.
A gwiazdy jedyne umarłe jej dzieci
śmieją się do Ciebie przez mgle.
Droga już męką się staje,
koniec jej musi się zdarzyć
Daleko lub blisko, wysoko czy nisko
Życie jest kaźnią, otchłań zbawieniem.
19.III.2003
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
psychomachia
psychomachia