Grzesik Ewa - Umieram, konam
Umieram, konam, pluje krwia pelna ludzkiej nienawisci i klamstwa.
Wszyscy wokol mnie sa tacy zaklamani
w oczach maja czarne chochliki, ktore tylko czekaja na moje nieszczescie i kleske.
Nawet teraz gdy zamykam powoli oczy ludzie przechodza obojetnie wpuszczajac we mnie swe przerazliwe, smutne pelne obrazy, obrzydzenia i pogardyspojrzenia.
Najchetniej wbili by mi sztylet w plecy z satysfakcja w oczach.
I ciagle narzekamy na ludzka nienawisc
A przeciez sami ja stwarzamy.
Wszyscy wokol mnie sa tacy zaklamani
w oczach maja czarne chochliki, ktore tylko czekaja na moje nieszczescie i kleske.
Nawet teraz gdy zamykam powoli oczy ludzie przechodza obojetnie wpuszczajac we mnie swe przerazliwe, smutne pelne obrazy, obrzydzenia i pogardyspojrzenia.
Najchetniej wbili by mi sztylet w plecy z satysfakcja w oczach.
I ciagle narzekamy na ludzka nienawisc
A przeciez sami ja stwarzamy.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
smierc, smutek, rozpacz
smierc, smutek, rozpacz
Pozostałe wiersze autora:
co to jest milosc?
Czlowiek ubrany w biel
Kocham Cie
Moje serce
Po co zyc?
Spogladajac w przeszlosc
Starosc
Umieram, konam
Zatracam siebie
co to jest milosc?
Czlowiek ubrany w biel
Kocham Cie
Moje serce
Po co zyc?
Spogladajac w przeszlosc
Starosc
Umieram, konam
Zatracam siebie