Parczewski Sebastian - Sobibór
Ludzkie twarze wyryte na węglu
ludzka godność podeptana jak śmieć
ich zwłoki ułożone w cienistym kręgu
oni nie mogli marzyć, nie mogli chcieć
Skazani na mękę za to, że byli
wymordowani za byt - uzdrowieni
oni nie wierząc ufali i marzyli
na krzyżach swych do życia powróceni
Za co ta zagłada, za co ten ból?
Dotarłszy na życia kraniec - Sobibór
brzemię swe zniweczone nałożył wróg
do pieca znieważenia nowych skór
Ukojeniem był przybytek Boga
Pan Niebieski ofiary zażądał
aby pokazać światu gdzie beztrwoga
kto by Mu strach śmiercią namalował
A oni szli umarłszy za życia
patrząc w istotę ziemskiego bytu
czy do lochu, przez karabin czy do pieca
bez żalu, złości, bez zachwytu
ludzka godność podeptana jak śmieć
ich zwłoki ułożone w cienistym kręgu
oni nie mogli marzyć, nie mogli chcieć
Skazani na mękę za to, że byli
wymordowani za byt - uzdrowieni
oni nie wierząc ufali i marzyli
na krzyżach swych do życia powróceni
Za co ta zagłada, za co ten ból?
Dotarłszy na życia kraniec - Sobibór
brzemię swe zniweczone nałożył wróg
do pieca znieważenia nowych skór
Ukojeniem był przybytek Boga
Pan Niebieski ofiary zażądał
aby pokazać światu gdzie beztrwoga
kto by Mu strach śmiercią namalował
A oni szli umarłszy za życia
patrząc w istotę ziemskiego bytu
czy do lochu, przez karabin czy do pieca
bez żalu, złości, bez zachwytu
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
śmierć
śmierć
Pozostałe wiersze autora:
Alter ego
Cisza
Cogito er go sum
Krzyż
Ku Odnowie
Sobibór
Śmierć
Światło
Zbudź się
Alter ego
Cisza
Cogito er go sum
Krzyż
Ku Odnowie
Sobibór
Śmierć
Światło
Zbudź się