Mierzwa Marek - Sobą uwięzieni
Kajdany codzienności krępują serce i umysł
Sprawiając, że cierpimy niczym ten ranny ptak
Trudno się wyzbyć godności - z oczu opaski dumy
Kiedy radości w sercu nieustannie jest brak
Cierniową koronę smutku zakładamy co rano
Tak by znowu wśród ludzi nie wyróżniać się
Lecz tylko jedno, bezbrzeżne życie ludziom dano
Wiec dlaczego wciąż strach zagląda w oczy twe?
Skostniałe członki lękiem na wieczność uwięzione
I wiara, że w swym ciepieniu nie jesteśmy sami
Dopóki walczysz męznie nic nie jest stracone
Wszak tylko niebo i Bóg istnieją ponad nami.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Sobą uwięzieni
Sobą uwięzieni
Pozostałe wiersze autora:
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz