Lewińska Marlena - Smutne i jakże bolesne...
Całuj...całuj mówię
to przecież cuda,a nie rozpusta.
Kochaj...kochaj mówię
to miłośc,a nie złogarda.
Pragnę...wielbić twe oczy,choć Ty mi konać każesz.
Usta twe szepczą...to koniec.
Uwierzyć nie mogę,gdy Ty pytasz...czy mnie kochasz?
a ja na to...me serce zamiera,jak ludzka maniera
miłość wyznać Ci mogę,choć wolę swą ukryć nie mogę
a Ty na to...wybacz,lecz ja tego wyznać Ci nie mogę!
me serce,pomóc mi nie może,a dusza kończyć już każe.
Piszę więc...wybacz,ale ja kochać nie mogę!
to przecież cuda,a nie rozpusta.
Kochaj...kochaj mówię
to miłośc,a nie złogarda.
Pragnę...wielbić twe oczy,choć Ty mi konać każesz.
Usta twe szepczą...to koniec.
Uwierzyć nie mogę,gdy Ty pytasz...czy mnie kochasz?
a ja na to...me serce zamiera,jak ludzka maniera
miłość wyznać Ci mogę,choć wolę swą ukryć nie mogę
a Ty na to...wybacz,lecz ja tego wyznać Ci nie mogę!
me serce,pomóc mi nie może,a dusza kończyć już każe.
Piszę więc...wybacz,ale ja kochać nie mogę!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość