Woźniak Błażej - Sierpniowy mróz
Umarłem, gdy przy mnie i szklance herbaty
spojrzałaś tak słodko, jakbym był motylem.
Umarłem, gdy usta wilżąc herbatnikiem
spostrzegłem pył wokół, Ty nie byłaś pyłem.
Umarłem, czekając wytrwale wśród deszczu;
w chwilę potem nie czułem, że wciąż rzewnie leje;
Szedłem z Tobą, noc była, taka zwykła w sierpniu,
ciepło całkiem, staw zamarzł, niebo też tężeje.
Umarłem przy Tobie z każdym Twym oddechem,
bezsilnie starając się pary obłoczek
przytrzymać przy sobie, jako Twoje tchnienie,
umarłem,
za Tobą,
z tęsknoty uroczej.
spojrzałaś tak słodko, jakbym był motylem.
Umarłem, gdy usta wilżąc herbatnikiem
spostrzegłem pył wokół, Ty nie byłaś pyłem.
Umarłem, czekając wytrwale wśród deszczu;
w chwilę potem nie czułem, że wciąż rzewnie leje;
Szedłem z Tobą, noc była, taka zwykła w sierpniu,
ciepło całkiem, staw zamarzł, niebo też tężeje.
Umarłem przy Tobie z każdym Twym oddechem,
bezsilnie starając się pary obłoczek
przytrzymać przy sobie, jako Twoje tchnienie,
umarłem,
za Tobą,
z tęsknoty uroczej.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
pył noc tchnienie tęsknota
pył noc tchnienie tęsknota