Opryszek Szymon - Siedzi za biurkiem
Siedzi za biurkiem w swym zdegenerowanym swetrze,
jej nikotynowe płuca próbują łapać powietrze
wydając przy tym irracjonalne odgłosy.
Mimo to siedzi ,a siedząc gładzi włosy
potargane niczym mendelejowska tablica
Przywdziewa uśmiech ,zza którego wyziera próchnica
I wstaje. Omija krzesło .Skręca w bok
krążąc jak elektron napotyka na mój wzrok .
Mimowolnie zamykam oczy ,ale wiem ,że nie ma odwrotu .
Zaczynam dysjocować. Pierwszym produktem jest strumień potu
na mych skroniach. Podnoszę powieki i widzę palec
Kikut za pomocą którego upupi mnie
Zamykając w sztywnych schematach mej niewiedzy
Potem zacznie gwałcić mój mózg pytaniami bez odpowiedzi ,
które jak strzały utkwią w mym sercu .
I będzie tak tworzyć toksyczne pytania
Dopóki nie padnę ,przed nią na kolana...
Nie zdąży. Słychać oddechy ulgi i dzwonek....
Ale kiedy już w objęciach kolegów tonę
widzę jej wzrok ,żrący niczym siarkowodór
zdający się mówić: "Następnym razem nie będzie odwrotu!"
jej nikotynowe płuca próbują łapać powietrze
wydając przy tym irracjonalne odgłosy.
Mimo to siedzi ,a siedząc gładzi włosy
potargane niczym mendelejowska tablica
Przywdziewa uśmiech ,zza którego wyziera próchnica
I wstaje. Omija krzesło .Skręca w bok
krążąc jak elektron napotyka na mój wzrok .
Mimowolnie zamykam oczy ,ale wiem ,że nie ma odwrotu .
Zaczynam dysjocować. Pierwszym produktem jest strumień potu
na mych skroniach. Podnoszę powieki i widzę palec
Kikut za pomocą którego upupi mnie
Zamykając w sztywnych schematach mej niewiedzy
Potem zacznie gwałcić mój mózg pytaniami bez odpowiedzi ,
które jak strzały utkwią w mym sercu .
I będzie tak tworzyć toksyczne pytania
Dopóki nie padnę ,przed nią na kolana...
Nie zdąży. Słychać oddechy ulgi i dzwonek....
Ale kiedy już w objęciach kolegów tonę
widzę jej wzrok ,żrący niczym siarkowodór
zdający się mówić: "Następnym razem nie będzie odwrotu!"
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Siedzi za biurkiem
Siedzi za biurkiem