Makasiewicz Sylwia - Satyra na Ciebie
Opuszczasz mnie stale i wracasz
jakby nic się nie stało.
Wchodzisz do mego serca
jakby do Ciebie należało.
Ranisz me uczucia jakbyś
miał do tego pełne prawo.
Jakbym była nie kochanką
lecz Twego życia zjawą.
Ofiarowujesz mi ból i
sprawia ci to przyjemność.
Jesteś jak Bóg, który
przynosi tylko ciemność.
Ale różnicie się od siebie
różnicie i to bardzo.
On jest Bogiem Ciemności
Ty zaś ptaszyną marną.
On ma prawo dawać ból,
bo taka jest jego natura.
Ty robisz to specjalnie,bo
taki kaprys masz akurat.
Czy dostrzegasz między Wami
tę subtelną różnicę.
Nie, to wielka szkoda,bo
ja już ją widzę.
jakby nic się nie stało.
Wchodzisz do mego serca
jakby do Ciebie należało.
Ranisz me uczucia jakbyś
miał do tego pełne prawo.
Jakbym była nie kochanką
lecz Twego życia zjawą.
Ofiarowujesz mi ból i
sprawia ci to przyjemność.
Jesteś jak Bóg, który
przynosi tylko ciemność.
Ale różnicie się od siebie
różnicie i to bardzo.
On jest Bogiem Ciemności
Ty zaś ptaszyną marną.
On ma prawo dawać ból,
bo taka jest jego natura.
Ty robisz to specjalnie,bo
taki kaprys masz akurat.
Czy dostrzegasz między Wami
tę subtelną różnicę.
Nie, to wielka szkoda,bo
ja już ją widzę.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
kochanek, dla którego miłość jest zabawą
kochanek, dla którego miłość jest zabawą