Liberkowski Zbyszek - Samotna noc
Dziwnie spokojny i cichy płaszcz.
Rozpostarła noc pełna samotności.
Czyżbym już nie żył?
Nie - to tylko złudzenie.
Jakoś nic nie przybiega do głowy.
Tak - to pewnie taki czas.
Czyżby? A może to bezruch wszechświata?
Woła cichym brzmieniem niemego zegara.
Jakoś dziwnie przytulnie.
Jest dziś dookoła.
To nawet przyjemne.
Gdy nikt mnie nie woła.
Jak długo to potrwa?
Nikt tego dziś nie wie.
Sam muszę odgadnąć.
Kiedy znowu poczuję.
Jak tętni świata brzmienie?
Czy to, co się dzieje.
Nie jest przypadkiem.
Tylko moim złudzeniem.
Rozpostarła noc pełna samotności.
Czyżbym już nie żył?
Nie - to tylko złudzenie.
Jakoś nic nie przybiega do głowy.
Tak - to pewnie taki czas.
Czyżby? A może to bezruch wszechświata?
Woła cichym brzmieniem niemego zegara.
Jakoś dziwnie przytulnie.
Jest dziś dookoła.
To nawet przyjemne.
Gdy nikt mnie nie woła.
Jak długo to potrwa?
Nikt tego dziś nie wie.
Sam muszę odgadnąć.
Kiedy znowu poczuję.
Jak tętni świata brzmienie?
Czy to, co się dzieje.
Nie jest przypadkiem.
Tylko moim złudzeniem.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
noc, samotny, samotna
noc, samotny, samotna