Chmielewska Monika - Słodka krew
Krew- jak słodko to brzmi.
Pogrzeb najbardziej pomoże mi.
Za oknem widzę ciemność w oddali.
Coś jednak się tam iskrzy...
Nie, to tylko księżyc się pali.
Znowu myślę o mym wybawieniu,
o krwi; miłości- nieszczęsnym złudzeniu.
Jej wcale nie ma, ona nie istnieje.
Jest tylko zimny wiatr, który w oczy mi wieje.
Przybądź dziś do mnie, rozczerwień mnie.
I nic już nie mów, nawet gdy przyjdą lepsze dnie.
Spływaj tylko po moim nagim ciele jak słodka krew...
Dopóki nie usłyszę śpiewu czerwonych mew.
Pogrzeb najbardziej pomoże mi.
Za oknem widzę ciemność w oddali.
Coś jednak się tam iskrzy...
Nie, to tylko księżyc się pali.
Znowu myślę o mym wybawieniu,
o krwi; miłości- nieszczęsnym złudzeniu.
Jej wcale nie ma, ona nie istnieje.
Jest tylko zimny wiatr, który w oczy mi wieje.
Przybądź dziś do mnie, rozczerwień mnie.
I nic już nie mów, nawet gdy przyjdą lepsze dnie.
Spływaj tylko po moim nagim ciele jak słodka krew...
Dopóki nie usłyszę śpiewu czerwonych mew.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
żal, chęć wtargnięcia na swoje życie
żal, chęć wtargnięcia na swoje życie