Wroński Marcin - Sąd
Stanąłem dziś przed tobą Panie.
Widok Twój mnie bardzo trwoży.
Skończyło się człowiecze trwanie.
Sąd! Mnie czeka ten groźny Boży.
Co liczyć będzie mnie przeze mnie.
Przywary mi pokaże, cnoty moje stworzy.
Grzech, który jak potok grał szumnie.
Przed majestatem nawet się ukorzy.
Na szalę będę włożon nierozumnie.
Wyrok! Na gardle ostrze stu noży.
Surowość, miłosierdzie! Co spotka mnie?
Apelacja! Czy przyjmie ją trybun Boży?
Widok Twój mnie bardzo trwoży.
Skończyło się człowiecze trwanie.
Sąd! Mnie czeka ten groźny Boży.
Co liczyć będzie mnie przeze mnie.
Przywary mi pokaże, cnoty moje stworzy.
Grzech, który jak potok grał szumnie.
Przed majestatem nawet się ukorzy.
Na szalę będę włożon nierozumnie.
Wyrok! Na gardle ostrze stu noży.
Surowość, miłosierdzie! Co spotka mnie?
Apelacja! Czy przyjmie ją trybun Boży?
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Sąd
Sąd
Pozostałe wiersze autora:
Anatema
Błagalne pytania
Byłem w niebie
Dla Beaty
Dlaczego
Dobrt uczciwy... Homo Sapiens
Golgota
Inwektywy
Kapelan
Kłamstwo pociechy nie daje
Morfina przyczyna
Mój jedyny firnament Beata
Nie komerade
Niepomocna
Rozterki i usterki życia
Róży umieranie
Sąd
Spotkanie
Tchnienie
Tobie nie mnie
Tytuł dopisz sam
Westchnienie
Zatracenie
Zbużony spokój
Złudne kochanie
Życie anormalnie narmalnych
Anatema
Błagalne pytania
Byłem w niebie
Dla Beaty
Dlaczego
Dobrt uczciwy... Homo Sapiens
Golgota
Inwektywy
Kapelan
Kłamstwo pociechy nie daje
Morfina przyczyna
Mój jedyny firnament Beata
Nie komerade
Niepomocna
Rozterki i usterki życia
Róży umieranie
Sąd
Spotkanie
Tchnienie
Tobie nie mnie
Tytuł dopisz sam
Westchnienie
Zatracenie
Zbużony spokój
Złudne kochanie
Życie anormalnie narmalnych