Baudelaire Charles Pierre - Podróż
6
Ach, któż o najważniejszej rzeczy zapomina?
Bez szukania widzieliśmy wszędzie wokoło,
Gdzie tylko się unosi fatalna drabina -
Nieśmiertelnego grzechu postać niewesołą.
\""""""n
Kobieta - niewolnica - nędzna, dumna, głupia,
Bez wstrętu kochająca się w swoim uroku,
Mąż jej, tyran-zwierz, który chciwie żer swój skupia,
Niewolnik niewolnicy - i strumień w rynsztoku.
Kat, który się weseli; ofiara, co jęczy;
Święto, co krew rozlaną nasyca pachnidłem;
Tyrania, co swym jadem nerwy królów dręczy -
Lud bezmyślnie chodzący pod biczów wędzidłem.
Rozmaite religie do naszej podobne,
A wszystkie prowadzące do niebiosów. Święci,
Co, jak zbytniki w łoża wchodzący ozdobne,
Stoją, rozpustą gwoździ męczeńskich opięci.
I ludzkość gadatliwa, geniuszem pijana,
Skazana po dawnemu na błąd i szaleństwo,
Wołająca w agonii swej do Boga-Pana:
- O, mój bliźni, mój Panie, rzucam ci przekleństwo.
I najmędrsi - odważni kochankowie szału,
Uciekający od tych głupich stad - w otchłanie
Opium, nieskończonego źródła ideału:
- Oto świata całego wieczne sprawozdanie.
7
Gorzka wiedza, jaką się wyciąga z podróży!
Świat monotonny, mały jak dzisiaj tak wprzódy,
Jutro - wiecznie - jednaki obraz nam powtórzy:
Jest to oaza zgrozy na pustyni nudy!
Czy odpłynąć, czy zostać? Zostań, jeśliś w stanie,
Płyń, gdy czas. Ten więc biegnie, tamten się ukrywa,
By żałobnego wroga omylić czuwanie,
By zmylić Czas. Lecz on jest, on stoi, on wzywa.
Tych, co jako Żyd tułacz albo apostoły
Błądzą; dla których nie dość ziemi ani morza,
By uciec stąd. Są inni - o duszy wesołej -
Co umieją go zabić, nie rzucając noża.
Gdy na koniec swą nogą stanie nam na karkach,
Wołajmy wtedy: "Naprzód!", pełnym szczęścia głosem,
Jak do Chin kiedyś w drobnych płynęliśmy barkach,
Z okiem utkwionym w niebo i rozwianym włosem,
Tak popłyniemy teraz na ocean Mroków -
I z radością młodzieńca w pierwszych dniach podróży
Usłyszym czarodziejskie głosy śród obłoków,
Śpiewające: "O, pójdźcie wy do nas, wy którzy
Jesteście lotosowych owoców spragnieni!
Bo tu ich wiekuiste żniwo trwa przecudnie;
Tutaj czeka was kąpiel tęczowych promieni,
Bo tu lśni na lazurach wiecznie popołudnie."
Poznajem drogie widma z ich pieśni życzliwej,
Pylady ku nam ręce wyciągają z dali!
"Płyń do swojej Elektry, gdy chcesz być szczęśliwy!"
Mówi nam ta, którąśmy niegdyś całowali.
8
O śmierci, kapitanie, czas! Zakończ nasz lament -
Ten świt nas nudzi. Chcemy pić Nieskończoność!
Jeśli niebo i ziemia - czarne jak atrament,
Nasze serca - ty znasz je - pełne są światłości.
Pokrzep swoją trucizną naszą duszę biedną -
My chcemy - tak nam płonie mózg od ognia twego,
Iść w otchłań - Piekła? Nieba? To nam wszystko jedno,
Byle tam, w Niewiadomej, znaleźć coś nowego!
Ach, któż o najważniejszej rzeczy zapomina?
Bez szukania widzieliśmy wszędzie wokoło,
Gdzie tylko się unosi fatalna drabina -
Nieśmiertelnego grzechu postać niewesołą.
\""""""n
Kobieta - niewolnica - nędzna, dumna, głupia,
Bez wstrętu kochająca się w swoim uroku,
Mąż jej, tyran-zwierz, który chciwie żer swój skupia,
Niewolnik niewolnicy - i strumień w rynsztoku.
Kat, który się weseli; ofiara, co jęczy;
Święto, co krew rozlaną nasyca pachnidłem;
Tyrania, co swym jadem nerwy królów dręczy -
Lud bezmyślnie chodzący pod biczów wędzidłem.
Rozmaite religie do naszej podobne,
A wszystkie prowadzące do niebiosów. Święci,
Co, jak zbytniki w łoża wchodzący ozdobne,
Stoją, rozpustą gwoździ męczeńskich opięci.
I ludzkość gadatliwa, geniuszem pijana,
Skazana po dawnemu na błąd i szaleństwo,
Wołająca w agonii swej do Boga-Pana:
- O, mój bliźni, mój Panie, rzucam ci przekleństwo.
I najmędrsi - odważni kochankowie szału,
Uciekający od tych głupich stad - w otchłanie
Opium, nieskończonego źródła ideału:
- Oto świata całego wieczne sprawozdanie.
7
Gorzka wiedza, jaką się wyciąga z podróży!
Świat monotonny, mały jak dzisiaj tak wprzódy,
Jutro - wiecznie - jednaki obraz nam powtórzy:
Jest to oaza zgrozy na pustyni nudy!
Czy odpłynąć, czy zostać? Zostań, jeśliś w stanie,
Płyń, gdy czas. Ten więc biegnie, tamten się ukrywa,
By żałobnego wroga omylić czuwanie,
By zmylić Czas. Lecz on jest, on stoi, on wzywa.
Tych, co jako Żyd tułacz albo apostoły
Błądzą; dla których nie dość ziemi ani morza,
By uciec stąd. Są inni - o duszy wesołej -
Co umieją go zabić, nie rzucając noża.
Gdy na koniec swą nogą stanie nam na karkach,
Wołajmy wtedy: "Naprzód!", pełnym szczęścia głosem,
Jak do Chin kiedyś w drobnych płynęliśmy barkach,
Z okiem utkwionym w niebo i rozwianym włosem,
Tak popłyniemy teraz na ocean Mroków -
I z radością młodzieńca w pierwszych dniach podróży
Usłyszym czarodziejskie głosy śród obłoków,
Śpiewające: "O, pójdźcie wy do nas, wy którzy
Jesteście lotosowych owoców spragnieni!
Bo tu ich wiekuiste żniwo trwa przecudnie;
Tutaj czeka was kąpiel tęczowych promieni,
Bo tu lśni na lazurach wiecznie popołudnie."
Poznajem drogie widma z ich pieśni życzliwej,
Pylady ku nam ręce wyciągają z dali!
"Płyń do swojej Elektry, gdy chcesz być szczęśliwy!"
Mówi nam ta, którąśmy niegdyś całowali.
8
O śmierci, kapitanie, czas! Zakończ nasz lament -
Ten świt nas nudzi. Chcemy pić Nieskończoność!
Jeśli niebo i ziemia - czarne jak atrament,
Nasze serca - ty znasz je - pełne są światłości.
Pokrzep swoją trucizną naszą duszę biedną -
My chcemy - tak nam płonie mózg od ognia twego,
Iść w otchłań - Piekła? Nieba? To nam wszystko jedno,
Byle tam, w Niewiadomej, znaleźć coś nowego!
Kategoria:
Poezja obca
Poezja obca
Tagi tego wiersza:
kwiaty, zła, podróż
kwiaty, zła, podróż
Pozostałe wiersze autora:
Albatros
Balkon
Błogosławieństwo
Co Powiesz W Ten Zmierzch...
Człowiek I Morze
Danse Macabre
De Profundis Clamavi
Do Czytelnika
Do Kreolki
Do Madonny
Do Przechodzącej
Don Juan W Piekle
Dusza Wina
Głos
Gra
Harmonia Wieczorna
Heautonimoroumenos
Ideał
Klejnoty
Koty
Leta
Litanie Do Szatana
Modlitwa Do Szatana
Moesta Et Errabunda
Muzyka
Niepowodzenie
Oddźwięki
Olbrzymka
Opętanie
Otchłań
Padlina
Pęknięty Dzwon
Piękno
Piękny Statek
Podróż
Podróż Na Cyterę
Poświęcam Ci Te Wiersze
Romantyczny Zachód Słońca
Sed Non Satiata
Skargi Jakiegoś Ikara
Spleen I
Spleen II
Staruszeczki
Sygnały
Śmierć Kochanków
Śmierć Nędzarzy
Świt
Wesoły Zmarły
Widmo
Wino Gałganiarzy
Wino Mordercy
Wino Samotnika
Wróg
Wyrzut Pośmiertny
Wzlot
Zapach Egzotyczny
Zaproszenie Do Podróży
Zegar
Zniszczenie
Zwłoki
Żywa Pochodnia
Albatros
Balkon
Błogosławieństwo
Co Powiesz W Ten Zmierzch...
Człowiek I Morze
Danse Macabre
De Profundis Clamavi
Do Czytelnika
Do Kreolki
Do Madonny
Do Przechodzącej
Don Juan W Piekle
Dusza Wina
Głos
Gra
Harmonia Wieczorna
Heautonimoroumenos
Ideał
Klejnoty
Koty
Leta
Litanie Do Szatana
Modlitwa Do Szatana
Moesta Et Errabunda
Muzyka
Niepowodzenie
Oddźwięki
Olbrzymka
Opętanie
Otchłań
Padlina
Pęknięty Dzwon
Piękno
Piękny Statek
Podróż
Podróż Na Cyterę
Poświęcam Ci Te Wiersze
Romantyczny Zachód Słońca
Sed Non Satiata
Skargi Jakiegoś Ikara
Spleen I
Spleen II
Staruszeczki
Sygnały
Śmierć Kochanków
Śmierć Nędzarzy
Świt
Wesoły Zmarły
Widmo
Wino Gałganiarzy
Wino Mordercy
Wino Samotnika
Wróg
Wyrzut Pośmiertny
Wzlot
Zapach Egzotyczny
Zaproszenie Do Podróży
Zegar
Zniszczenie
Zwłoki
Żywa Pochodnia