Kumala Łukasz - Płótno materializmem ubrudzone
Zamknięci w klatce otępienia,
gdzie splugawione kraty ociekają ludzkim grzechem;
spoglądamy obojętnie na gorycz cierpienia
ciesząc się, że to nie nasz ból rozbrzmiewa echem.
Płyniemy w ślepej ""kajucie bez okien,
nie bacząc na piękności obrazu;
przewijającej się przed naszym okiem
zapomnianej szosy szczęśliwości nakazu.
Zatopieni w oliwie głupoty,
nurkujemy w odmętach codzienności kału,
nie wiedząc o błędzie naszej istoty
wszytej w szarość... "materiału".
17wrzesień 2002
gdzie splugawione kraty ociekają ludzkim grzechem;
spoglądamy obojętnie na gorycz cierpienia
ciesząc się, że to nie nasz ból rozbrzmiewa echem.
Płyniemy w ślepej ""kajucie bez okien,
nie bacząc na piękności obrazu;
przewijającej się przed naszym okiem
zapomnianej szosy szczęśliwości nakazu.
Zatopieni w oliwie głupoty,
nurkujemy w odmętach codzienności kału,
nie wiedząc o błędzie naszej istoty
wszytej w szarość... "materiału".
17wrzesień 2002
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Chwila ze złota...
Kwiat mojego sekretu
Płótno materializmem ubrudzone
Zaczerpnij dłonią
Chwila ze złota...
Kwiat mojego sekretu
Płótno materializmem ubrudzone
Zaczerpnij dłonią