Dobak-Hadrzyńska Dorota - Odejście papieża Jana Pawła II
Stanął Karol Wojtyła przed obliczem Pana.
Brama niebios podwoje otworzyła sama,
ujrzał pielgrzym wszechczasów niebiańskie struktury,
rozradował się cały, chcąc wykrzyknąć - Góry.
Ale głos uwięziony w ułomnościach ciała,
nawet drżący nie wybrzmiał, choć tak dusza chciała,
więc przekroczył próg progów w pełnym uniesieniu,
tak jak mędrcy najwięksi, po prostu w milczeniu.
"Ci, których zawsze szukał", na plac rzymski przyszli,
by nie cześć mu oddawać, lecz oddać mu myśli,
by się modlić żarliwiej, niż się spodziewali.
A On wśród owych szeptów w wieczność się oddalił.
DoDoHa*2.04.2005*Chojna*11.08-12.00
Brama niebios podwoje otworzyła sama,
ujrzał pielgrzym wszechczasów niebiańskie struktury,
rozradował się cały, chcąc wykrzyknąć - Góry.
Ale głos uwięziony w ułomnościach ciała,
nawet drżący nie wybrzmiał, choć tak dusza chciała,
więc przekroczył próg progów w pełnym uniesieniu,
tak jak mędrcy najwięksi, po prostu w milczeniu.
"Ci, których zawsze szukał", na plac rzymski przyszli,
by nie cześć mu oddawać, lecz oddać mu myśli,
by się modlić żarliwiej, niż się spodziewali.
A On wśród owych szeptów w wieczność się oddalił.
DoDoHa*2.04.2005*Chojna*11.08-12.00
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
odejście, Jan Paweł II,
odejście, Jan Paweł II,