Szymala Rafał - Nieśmiertelny
Skąd pochodzisz władco czasu, niedościgniony wietrze?
Dla ciebie wszystkie trony świata zajmuje powietrze
Dla ciebie zawsze otwarta będzie przestrzeń
Kiedy samotnie się skradasz aby zburzyć albo wesprzeć
Po co istniejesz sędzio ziemi, synu natury?
Biednym w oczy wiejesz, bogatym rozwiewasz chmury
Szukasz ujścia dla swego gniewu na morzu i lądzie
Jesteś pyłem wieczności, który nigdy nie osiądzie
Gdzie tak pędzisz królu szybkości, finezyjny wietrze?
Radośc czerpiesz z bólu, bawisz się nami w najlepsze
Kochankom kradniesz pocałunki, z uczuciami igrasz
Z góry wiesz kto w tej walce padnie a kto wygra
Jak długo istniejesz głosie niebios, milczący świadku?
Jesteś dziełem mistrza czy owocem przypadku?
Zrodziła cię górska przełęcz czy jaskinia ciemności?
Jakaż nieludzka siła zmieniła bieg twej młodości?
Czym właściwie są twe oczy, które wszystko widzą?
Łakną chciwie życia, świat poddają analizom
Raz jesteś wściekłym huraganem a raz leciutką bryzą
Przebiegły jak wąż, odurzasz niczym Dionizos
Poznałem twe imię w labiryncie sztucznych nieszczęść
Widziałem własną duszę w czarnym kręgu, Wielki Wietrze
Powstałeś z Porządku, jesteś Chaosem, twój czas nadejedzie
Nieśmiertelny powiew - byłeś, jesteś, będziesz.
Dla ciebie wszystkie trony świata zajmuje powietrze
Dla ciebie zawsze otwarta będzie przestrzeń
Kiedy samotnie się skradasz aby zburzyć albo wesprzeć
Po co istniejesz sędzio ziemi, synu natury?
Biednym w oczy wiejesz, bogatym rozwiewasz chmury
Szukasz ujścia dla swego gniewu na morzu i lądzie
Jesteś pyłem wieczności, który nigdy nie osiądzie
Gdzie tak pędzisz królu szybkości, finezyjny wietrze?
Radośc czerpiesz z bólu, bawisz się nami w najlepsze
Kochankom kradniesz pocałunki, z uczuciami igrasz
Z góry wiesz kto w tej walce padnie a kto wygra
Jak długo istniejesz głosie niebios, milczący świadku?
Jesteś dziełem mistrza czy owocem przypadku?
Zrodziła cię górska przełęcz czy jaskinia ciemności?
Jakaż nieludzka siła zmieniła bieg twej młodości?
Czym właściwie są twe oczy, które wszystko widzą?
Łakną chciwie życia, świat poddają analizom
Raz jesteś wściekłym huraganem a raz leciutką bryzą
Przebiegły jak wąż, odurzasz niczym Dionizos
Poznałem twe imię w labiryncie sztucznych nieszczęść
Widziałem własną duszę w czarnym kręgu, Wielki Wietrze
Powstałeś z Porządku, jesteś Chaosem, twój czas nadejedzie
Nieśmiertelny powiew - byłeś, jesteś, będziesz.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
wiatr, przemijanie
wiatr, przemijanie