Kasperski Krzysztof - Na końcu korytarza
Na końcu korytarza w objęciach mroku
Pertraktują dwie twarze krok po kroku
Toną ustami słodkimi w słodyczy tak upojnej
Dziękując Stwórcy świata w naturze dla nich hojnej
Nic nie przerywa ich mowy milczenia
Nic nie przeszkadza w chwili wytchnienia
Bliskość ich ciał spowita jest w jedność
Bliskość ich dusz i uczuć nagość
Tak pięknej ciszy świat nie słuchał
Była jak echo dumna i głucha
Choć w rogu korytarza w objęciach mroku trwali
Namiętność pocałunków rozwiała się po sali
Tak się w sobie oboje po kres rozpalali
Że aż ściany zawrzały cichym wrzeniem w oddali
Przy muzyce płynącej falą drżącą zbłąkaną
Ich umknęło uwadze, że nastało już rano
A wraz z pierwszym promieniem pukającym do okna
On pozostał samotny i ona samotna.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Cichy wędrowiec
Co zrobić z niepokojem o Ciebie
Czas snów
Czy jestem poetą?
Kochałem to życie na serio
Kruszynka
Krzywy wiersz
Marmurowa pamiątka
Może racja
Na końcu korytarza
Nic nie mogę powiedzieć
Ostatni oddech
Ostatni ślad mojej obecności
Poprzez bagno
Sen
Szept
Szeregowiec
Trujący bluszcz
Trzynaste danie
w samym środku rzeczywistości
Wieczny pielgrzym
Wielka amnezja - płonąca jasno
Wśród lnu i konopii
Cichy wędrowiec
Co zrobić z niepokojem o Ciebie
Czas snów
Czy jestem poetą?
Kochałem to życie na serio
Kruszynka
Krzywy wiersz
Marmurowa pamiątka
Może racja
Na końcu korytarza
Nic nie mogę powiedzieć
Ostatni oddech
Ostatni ślad mojej obecności
Poprzez bagno
Sen
Szept
Szeregowiec
Trujący bluszcz
Trzynaste danie
w samym środku rzeczywistości
Wieczny pielgrzym
Wielka amnezja - płonąca jasno
Wśród lnu i konopii