Ciechowicz Piotr - Na autostradzie myśli
traktuję gromnicę jak umywalkę
w łazience, gdzie codziennie myję
zęby. podczas gdy połowa ludzi
nie wie nawet czym jest owa
gromnica, powiedzmy łazienkowa.
po twardej świątynnej podłodze
ze sztucznego marmuru chodzę.
stawiam duże kroki, coraz większe
i większe. a ludzie patrzą jak
na idiotę. idioci patrzą, to tak.
lecz naprawdę nas nie oglądają,
(bo jesteśmy tutaj sami)
taką tylko wyobraźnię urojoną
mam od pewnego czasu. a wracając
do budynku, witraż kolorowieje
światło, które i tak odbija się
od ciemnej podłogi przybierając
barwę poszarzałą, wcześniejszą,
jakby smutniejszą zarazem,
chociaż piękniejszą, bo rzeczywistą
wcale, a wcale nie kolorową.
chcę od ciebie rozgrzeszenia
za wiersz o braku wiary, bez rymu,
bez koloru, jak podłoga w tym
kościele. chcę od ciebie wybaczenia,
bo zgrzeszyłem przez ciebie
swoim wierszem. pogubiłem zasady,
pogubiłem słowa, środki wszelkie,
epitety, anafory, przenośnie,
pogubiłem wszystko co przyciąga
mnie/ciebie/nas/was. tak,
najważniejszą zgubiłem z rzeczy.
siebie (i zarazem ciebie)
w tym (metaforycznym) kościele.
w łazience, gdzie codziennie myję
zęby. podczas gdy połowa ludzi
nie wie nawet czym jest owa
gromnica, powiedzmy łazienkowa.
po twardej świątynnej podłodze
ze sztucznego marmuru chodzę.
stawiam duże kroki, coraz większe
i większe. a ludzie patrzą jak
na idiotę. idioci patrzą, to tak.
lecz naprawdę nas nie oglądają,
(bo jesteśmy tutaj sami)
taką tylko wyobraźnię urojoną
mam od pewnego czasu. a wracając
do budynku, witraż kolorowieje
światło, które i tak odbija się
od ciemnej podłogi przybierając
barwę poszarzałą, wcześniejszą,
jakby smutniejszą zarazem,
chociaż piękniejszą, bo rzeczywistą
wcale, a wcale nie kolorową.
chcę od ciebie rozgrzeszenia
za wiersz o braku wiary, bez rymu,
bez koloru, jak podłoga w tym
kościele. chcę od ciebie wybaczenia,
bo zgrzeszyłem przez ciebie
swoim wierszem. pogubiłem zasady,
pogubiłem słowa, środki wszelkie,
epitety, anafory, przenośnie,
pogubiłem wszystko co przyciąga
mnie/ciebie/nas/was. tak,
najważniejszą zgubiłem z rzeczy.
siebie (i zarazem ciebie)
w tym (metaforycznym) kościele.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
autostrada strata kościół gromnica kobieta mężczyzna miłość zguba zapomnienie
autostrada strata kościół gromnica kobieta mężczyzna miłość zguba zapomnienie