Jaśkiewicz Krzysztof - Kto dobro sieje
Kto dobro sieje, dobro zbiera,
A innym piekło się otwiera.
Gdy ateista chętnie zgania
Na Boga swój grzech zaniechania,
Niech sam oceni swoje winy,
Miast w Bogu szukać ich przyczyny.
Bo człowiek rozum ma i wolę
I sam uprawia własną rolę
I co zasieje, to się rodzi.
Zło siejąc, zło się zbierać godzi!
Bo taki jest człowieczy los,
Dniem każdym swój napełnia trzos.
A gdy po brzegi napełniony,
Choćby się bronił jak szalony,
To każdy źle przeżyty dzień,
Na jego życie rzuca cień.
Ateizm czy też nadmiar wiary,
Piękne doznania czy koszmary,
To wszystko jest już bez znaczenia,
Gdy przyjdzie chwila rozliczenia.
Za wszystko coś popełnił w życiu,
Choćbyś pozostać chciał w ukryciu,
Za całe życie Twe szalone,
I to udane i "spieprzone"!
Za czas radości i udręki,
Chwile rozkoszy, lata męki,
Za krzywdy chętnie rozdawane,
Sypaną sól na żywą ranę,
Odpowie, wierz mi, nie Twój Bóg,
Przyjaciel czy też może wróg,
Lecz Ty! Ty właśnie, wierz mi chłopie!
Gdy życie jak w kalejdoskopie
Zobaczysz po raz już ostatni
Zrozumiesz, w jakiej byłeś matni!
Szukałeś jakiejś sprawczej siły,
Nim trafisz w końcu do mogiły.
Nim grabarz dupę Ci przyklepie
I zajdzie mgłą Twe bystre ślepie.
Odrzuć, więc swe przesądy stare
Stwórz Boga na swą własną miarę.
Rozdawaj dobro ludziom wkoło,
By wszystkim żyło się wesoło.
Miej uśmiech zawsze na swej twarzy,
Nawet, gdy Ci się czsem zdarzy
Spotkać na swojej życia drodze
Kogoś, kto Ci dokuczy srodze.
Nie odpowiadaj złem na zło,
Żeby nie o to w życiu szło
By pozostawić żal, cierpienia!
Łzami skropione złe wspomnienia.
Gdy Bóg kran życia Twój zakręci,
Ostań się żywym w ich pamięci,
Jako wspaniały, wielki człowiek,
Co choć już nie otworzy powiek,
W doczesnym życiu uczestniczy
Bo pamięć o nim wciąż się liczy!
A innym piekło się otwiera.
Gdy ateista chętnie zgania
Na Boga swój grzech zaniechania,
Niech sam oceni swoje winy,
Miast w Bogu szukać ich przyczyny.
Bo człowiek rozum ma i wolę
I sam uprawia własną rolę
I co zasieje, to się rodzi.
Zło siejąc, zło się zbierać godzi!
Bo taki jest człowieczy los,
Dniem każdym swój napełnia trzos.
A gdy po brzegi napełniony,
Choćby się bronił jak szalony,
To każdy źle przeżyty dzień,
Na jego życie rzuca cień.
Ateizm czy też nadmiar wiary,
Piękne doznania czy koszmary,
To wszystko jest już bez znaczenia,
Gdy przyjdzie chwila rozliczenia.
Za wszystko coś popełnił w życiu,
Choćbyś pozostać chciał w ukryciu,
Za całe życie Twe szalone,
I to udane i "spieprzone"!
Za czas radości i udręki,
Chwile rozkoszy, lata męki,
Za krzywdy chętnie rozdawane,
Sypaną sól na żywą ranę,
Odpowie, wierz mi, nie Twój Bóg,
Przyjaciel czy też może wróg,
Lecz Ty! Ty właśnie, wierz mi chłopie!
Gdy życie jak w kalejdoskopie
Zobaczysz po raz już ostatni
Zrozumiesz, w jakiej byłeś matni!
Szukałeś jakiejś sprawczej siły,
Nim trafisz w końcu do mogiły.
Nim grabarz dupę Ci przyklepie
I zajdzie mgłą Twe bystre ślepie.
Odrzuć, więc swe przesądy stare
Stwórz Boga na swą własną miarę.
Rozdawaj dobro ludziom wkoło,
By wszystkim żyło się wesoło.
Miej uśmiech zawsze na swej twarzy,
Nawet, gdy Ci się czsem zdarzy
Spotkać na swojej życia drodze
Kogoś, kto Ci dokuczy srodze.
Nie odpowiadaj złem na zło,
Żeby nie o to w życiu szło
By pozostawić żal, cierpienia!
Łzami skropione złe wspomnienia.
Gdy Bóg kran życia Twój zakręci,
Ostań się żywym w ich pamięci,
Jako wspaniały, wielki człowiek,
Co choć już nie otworzy powiek,
W doczesnym życiu uczestniczy
Bo pamięć o nim wciąż się liczy!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
wiara
wiara