Stachowiak Izabela - Kilka wierszy bez tytułu
Ktoś mnie skrzywdził
Niechcąco zbił mój ulubiony kubek z kawą
Łzy spływały mimowolnie
Czerwone oczy pytały dlaczego
Już nie będę myśleć
Po prostu zapomnę o kawałkach porcelany
Po prostu zapomnę o uczuciu ciepła rozgrzewającego się powoli ciała
Już nie będę pamiętać
O rozkoszach minionych chwil
*
Nie pomylę już
Miłości z pożądaniem
Bo tak trudno potem
O rachunek sumienia
Jestem
Lecz gdzieś w głębi błądzę
Pukam do drzwi swego ja
I nikt nie otwiera ni drzwi
I nikt mi nie odpowiada
*
Wybacz mi
Mój prywatny stróżu
Twoje oczy nie widzą
Bo brak mi sił
Schowałam się w skorupie
Dwa na dwa
To mój punkt zaczepienia
Wybacz mi
Mój pasie bezpieczeństwa
że czas to nie czas
Że świat w szarych odcieniach
Bo moje życie
To stek bzdur
Spisanych na brudno
Wybacz mi
Patrzę w lustro i chciałabym
Wskrzesić w sobie dobro
Lecz mój wzrok jest pusty
W oczach tylko gorycz
Nie chce liczyć na siebie
Pomóż mi
Chce ciebie zobaczyć
*
Kiedy jesteś daleko
Czuję
Że chciałabym dostawać czkawki
Za każdym razem
Gdy o mnie pomyślisz
Marzę by stać się impulsem
Biegnącym z prędkością światła
Przez otchłań twej pamięci
Przez jedną chwilę patrzeć na świat
Twymi oczami
Słyszeć te same dźwięki...
Kiedy jesteś daleko
Kocham cię
Tysiąc razy mocniej
*
Jesteś jak pocisk
Przenikasz mnie
Z prędkością dźwięku
Nim sama zdążę
Otworzyć usta by krzyknąć
Jesteś jak impuls
Biegnący
Przez otchłanie moich myśli
Wdzierający się
W najgłębsze zakamarki
Mej podświadomości
Wchodzisz we mnie
Jak do własnego domu
Mocno zatrzaskując za sobą drzwi
Nie mam siły z tobą walczyć
Znasz mnie zbyt dobrze....
Niechcąco zbił mój ulubiony kubek z kawą
Łzy spływały mimowolnie
Czerwone oczy pytały dlaczego
Już nie będę myśleć
Po prostu zapomnę o kawałkach porcelany
Po prostu zapomnę o uczuciu ciepła rozgrzewającego się powoli ciała
Już nie będę pamiętać
O rozkoszach minionych chwil
*
Nie pomylę już
Miłości z pożądaniem
Bo tak trudno potem
O rachunek sumienia
Jestem
Lecz gdzieś w głębi błądzę
Pukam do drzwi swego ja
I nikt nie otwiera ni drzwi
I nikt mi nie odpowiada
*
Wybacz mi
Mój prywatny stróżu
Twoje oczy nie widzą
Bo brak mi sił
Schowałam się w skorupie
Dwa na dwa
To mój punkt zaczepienia
Wybacz mi
Mój pasie bezpieczeństwa
że czas to nie czas
Że świat w szarych odcieniach
Bo moje życie
To stek bzdur
Spisanych na brudno
Wybacz mi
Patrzę w lustro i chciałabym
Wskrzesić w sobie dobro
Lecz mój wzrok jest pusty
W oczach tylko gorycz
Nie chce liczyć na siebie
Pomóż mi
Chce ciebie zobaczyć
*
Kiedy jesteś daleko
Czuję
Że chciałabym dostawać czkawki
Za każdym razem
Gdy o mnie pomyślisz
Marzę by stać się impulsem
Biegnącym z prędkością światła
Przez otchłań twej pamięci
Przez jedną chwilę patrzeć na świat
Twymi oczami
Słyszeć te same dźwięki...
Kiedy jesteś daleko
Kocham cię
Tysiąc razy mocniej
*
Jesteś jak pocisk
Przenikasz mnie
Z prędkością dźwięku
Nim sama zdążę
Otworzyć usta by krzyknąć
Jesteś jak impuls
Biegnący
Przez otchłanie moich myśli
Wdzierający się
W najgłębsze zakamarki
Mej podświadomości
Wchodzisz we mnie
Jak do własnego domu
Mocno zatrzaskując za sobą drzwi
Nie mam siły z tobą walczyć
Znasz mnie zbyt dobrze....
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
o miłości
o miłości