Jankowicz Małgorzata - Kiedy odejdę...
Kiedy odejdę cicho, leciutko
W zmiemi pogrążę martwe cialo swe,
Zrobię sobie wygodnie, mięciutko.
Uścisk spokoju ukołysze mnie.
Zamkną powieki sny nieprzespane
Usta nigdy nie wypowiedzą słów,
Lecz głos mój, wzrok będę pamiętane
Gdy pamięć o nich nie umknie z ludzkich głów.
Co rano rosa zwilży twarz moją.
W południe skowronków usłyszę śpiew.
Wieczorem ludzie przyjdą , postoją
A wiatr ostudzi ich smutek i gniew.
I chociaż wszyscy co ze mną żyli,
Dołączać będą do mnie, wolniutko
To jednak nie wyczekuję chwili,
Kiedy odejdę cicho, leciutko...
W zmiemi pogrążę martwe cialo swe,
Zrobię sobie wygodnie, mięciutko.
Uścisk spokoju ukołysze mnie.
Zamkną powieki sny nieprzespane
Usta nigdy nie wypowiedzą słów,
Lecz głos mój, wzrok będę pamiętane
Gdy pamięć o nich nie umknie z ludzkich głów.
Co rano rosa zwilży twarz moją.
W południe skowronków usłyszę śpiew.
Wieczorem ludzie przyjdą , postoją
A wiatr ostudzi ich smutek i gniew.
I chociaż wszyscy co ze mną żyli,
Dołączać będą do mnie, wolniutko
To jednak nie wyczekuję chwili,
Kiedy odejdę cicho, leciutko...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
odejście, cisza, sen
odejście, cisza, sen