Sowula Adam - Jesienny Poranek
W jesienny poranek dzeszcz lekko kropi,
Złocista rosa oblewa pachnące kwiaty,
Szare niebo chmurami zasłonięte,
Płacze nad swym losem daremnym.
Ja bezbronny człowieczyna,
Z sercem co nie z żelaza wykute,
Tylko co jest jak miękka pierzyna,
Porozganiam chmury szare.
Idę,
W jesienny poranek,
Drogą nie wiem dokąd prowadzącą,
Z moja miłością nikogo nie obchodzącą,
W duszy mojej pozostanie,
Proszę! Wróć do mnie kochanie!
Złocista rosa oblewa pachnące kwiaty,
Szare niebo chmurami zasłonięte,
Płacze nad swym losem daremnym.
Ja bezbronny człowieczyna,
Z sercem co nie z żelaza wykute,
Tylko co jest jak miękka pierzyna,
Porozganiam chmury szare.
Idę,
W jesienny poranek,
Drogą nie wiem dokąd prowadzącą,
Z moja miłością nikogo nie obchodzącą,
W duszy mojej pozostanie,
Proszę! Wróć do mnie kochanie!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość; poranek
miłość; poranek
Pozostałe wiersze autora:
Jesienny Poranek
Jeśli chcesz
Kocham Cię
O Miłości I
O Miłości II
O Miłości III
Pożądanie
Jesienny Poranek
Jeśli chcesz
Kocham Cię
O Miłości I
O Miłości II
O Miłości III
Pożądanie