Sokołowski Piotr - Ironia
jest los
co głupców spycha na mielizny
życia
co śmierdzi brudem i stęchlizną
otwartą furtką
z wyłamanym skoblem
przenika kosmyk
dawno ukochany
w promieniach
słońca brudnego o zmierzchu
kąpią się liście
spłowiałe od deszczu
i tylko bęben do taktu wybija
o losu perfidio
czemuż ból zadajesz
kiedy nadziei iskierka zabłysła
czy nie dość ci strawy
i jadła u głupców
po biednych sięgasz
co niosą z mozołem
garb swój jak pręgierz
nieszczęściem zroszony
czy jest gdzieś miłość
co ślepa nie bywa
czy jest też przyjaźń
co miłości woła
jak odwłok pusty
kulę się ze strachu
przed przeznaczenia
cichego obliczem
co głupców spycha na mielizny
życia
co śmierdzi brudem i stęchlizną
otwartą furtką
z wyłamanym skoblem
przenika kosmyk
dawno ukochany
w promieniach
słońca brudnego o zmierzchu
kąpią się liście
spłowiałe od deszczu
i tylko bęben do taktu wybija
o losu perfidio
czemuż ból zadajesz
kiedy nadziei iskierka zabłysła
czy nie dość ci strawy
i jadła u głupców
po biednych sięgasz
co niosą z mozołem
garb swój jak pręgierz
nieszczęściem zroszony
czy jest gdzieś miłość
co ślepa nie bywa
czy jest też przyjaźń
co miłości woła
jak odwłok pusty
kulę się ze strachu
przed przeznaczenia
cichego obliczem
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotność
samotność
Pozostałe wiersze autora:
Błaganie
Carpe diem
Ciało
Codzienność
Credo
Grzybobranie
Ironia
Karma
Kres
Lato
Marzenie
Miłość
Miłość II
Morze
Odpływ
Piekło
Poranek
Samotność
Topiel
W ciemności
Błaganie
Carpe diem
Ciało
Codzienność
Credo
Grzybobranie
Ironia
Karma
Kres
Lato
Marzenie
Miłość
Miłość II
Morze
Odpływ
Piekło
Poranek
Samotność
Topiel
W ciemności