Sommer Hubert - Gość Tottei
modliłam się szczerze do istot na niebie
śpiewałam piosenki i kwietne stroiłam
ołtarze by tylko wieść nie powróciła
by tylko nie czuć, jak ból mną znów kolebie
lecz on się zjawił gdy byłam sama
i żadna go nie wstrzymała tama
uwięzły w gardle modły moje w panice
wianki umarły w ściśniętych spazmem dłoniach
gdy on hordą zalał serca mego błonia
i źrenic oślepłych przekroczył granice
teraz świętując udany zamach
pieczęć mej woli ze śmiechem złamał
już w czarnej otchłani na duszy pogrzebie
me ciało chce uwieść i zaślubić siłą
słyszę wciąż choć chłodu oplata mnie bryła
totteo to wszystko z miłości do ciebie
śpiewałam piosenki i kwietne stroiłam
ołtarze by tylko wieść nie powróciła
by tylko nie czuć, jak ból mną znów kolebie
lecz on się zjawił gdy byłam sama
i żadna go nie wstrzymała tama
uwięzły w gardle modły moje w panice
wianki umarły w ściśniętych spazmem dłoniach
gdy on hordą zalał serca mego błonia
i źrenic oślepłych przekroczył granice
teraz świętując udany zamach
pieczęć mej woli ze śmiechem złamał
już w czarnej otchłani na duszy pogrzebie
me ciało chce uwieść i zaślubić siłą
słyszę wciąż choć chłodu oplata mnie bryła
totteo to wszystko z miłości do ciebie
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Tottea; gość; umierająca dusza; obezwładnienie
Tottea; gość; umierająca dusza; obezwładnienie