grześlak marcin - Cienia biała barwa...
Cienia biała barwa
Zza chmur się wyrywa.
W blasku ciemnych już promieni
Słońca cały dzień czerwienią palącego,
Na skraju deptaka mojego,
Rozstaju dróg staję.
Wszystko przez Kupida.
Nie umiem pływać, a ona - rzeka rwąca.
Nie znał, nie słyszał słów,
Tylko połyskujący cień.
Zbyt łatwo w pułapkę wpadłem
I trwałem w miłosnym zatrzasku.
Zbliżyliśmy twarze, spotkały się czoła.
Piękności blask mnie oślepił.
I z tego
Zaraz słońce zaszło i prawdę pokazało.
Nie wszystko złotko złoto co się świeci.
A mamusię miała wredną.
Zza chmur się wyrywa.
W blasku ciemnych już promieni
Słońca cały dzień czerwienią palącego,
Na skraju deptaka mojego,
Rozstaju dróg staję.
Wszystko przez Kupida.
Nie umiem pływać, a ona - rzeka rwąca.
Nie znał, nie słyszał słów,
Tylko połyskujący cień.
Zbyt łatwo w pułapkę wpadłem
I trwałem w miłosnym zatrzasku.
Zbliżyliśmy twarze, spotkały się czoła.
Piękności blask mnie oślepił.
I z tego
Zaraz słońce zaszło i prawdę pokazało.
Nie wszystko złotko złoto co się świeci.
A mamusię miała wredną.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy