Barańczak Stanisław - Braki, odrzuty, produkty zastępcze
Więc to już zawsze tak, już zawsze zamiast
gwiazdy pierwszej świetności dorsz drugiej świeżości,
więc zawsze ziemia sztucznym miodem, rozwodnionym
mlekiem będzie płynęła, a w księdze przeznaczeń,
odbitej na papierze piątej klasy, zawsze
gdzieś w środku będzie brakować arkusza?
Więc to już zawsze, tak, jak zawsze. Zamiast
ostatecznej jasności i pierwszej jakości
przed oczami wciąż będą paczące się drzwi
z obluzowaną klamką, a nie rajskie wrota.
Objadając się śpiesznie przy chwiejnym stoliku
przecenionym bigosem, jakże tu wyszeptać:
?Więc to już?. Zawsze tak. Już zawsze zamiast
wołać: ?Chcę żyć jak człowiek?, szukać dziury w całym
niebie, jakie ci dano - będziesz żył jak człowiek,
czyli: patrząc przez palce, przymykając oczy.
Dziury w niebie nie będzie, gdy zaczniesz tak żyć.
I przyciasna korona z głowy ci nie spadnie.
Więc to już nigdy? Tak, już nigdy. Zamiast
prowizorki, tandety, trzeciej kategorii
nie nastanie świat świetny, świetlisty i świeży.
Bo skąd zresztą wiadomo, że ten świat gdziekolwiek
jaśnieje, skoro nigdy nikt nie odpowiada
za ukryte usterki. Ani na wołanie.
gwiazdy pierwszej świetności dorsz drugiej świeżości,
więc zawsze ziemia sztucznym miodem, rozwodnionym
mlekiem będzie płynęła, a w księdze przeznaczeń,
odbitej na papierze piątej klasy, zawsze
gdzieś w środku będzie brakować arkusza?
Więc to już zawsze, tak, jak zawsze. Zamiast
ostatecznej jasności i pierwszej jakości
przed oczami wciąż będą paczące się drzwi
z obluzowaną klamką, a nie rajskie wrota.
Objadając się śpiesznie przy chwiejnym stoliku
przecenionym bigosem, jakże tu wyszeptać:
?Więc to już?. Zawsze tak. Już zawsze zamiast
wołać: ?Chcę żyć jak człowiek?, szukać dziury w całym
niebie, jakie ci dano - będziesz żył jak człowiek,
czyli: patrząc przez palce, przymykając oczy.
Dziury w niebie nie będzie, gdy zaczniesz tak żyć.
I przyciasna korona z głowy ci nie spadnie.
Więc to już nigdy? Tak, już nigdy. Zamiast
prowizorki, tandety, trzeciej kategorii
nie nastanie świat świetny, świetlisty i świeży.
Bo skąd zresztą wiadomo, że ten świat gdziekolwiek
jaśnieje, skoro nigdy nikt nie odpowiada
za ukryte usterki. Ani na wołanie.
Kategoria:
Poezja polska
Poezja polska
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Abelard
Braki, odrzuty, produkty zastępcze
Całe życie przed tobą
Co mam powiedzieć
Drogi kąciku porad
Gdyby nie ludzie
Jeżeli porcelana to wyłącznie taka:
Melomani miasta Metz
Mieszkać
Określona epoka
Płakała w nocy ale nie jej płacz go zbudził
Powiedz, że wkrótce
Protokół
Prześwietlenie
Pusty
Sójrzmy prawdzie w oczy
Syberyjskie striptizerki
Śnieg IV
Śnieg V
Śnieg VI
Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce, noszonej stale na przegubie na wypadek nagłego..
W Wiedniu wśród wielorybników
Widokówka z tego świata
Wieczór autorski
Wrzesień 1967
Zbereźnicy ze Zbaraża
Abelard
Braki, odrzuty, produkty zastępcze
Całe życie przed tobą
Co mam powiedzieć
Drogi kąciku porad
Gdyby nie ludzie
Jeżeli porcelana to wyłącznie taka:
Melomani miasta Metz
Mieszkać
Określona epoka
Płakała w nocy ale nie jej płacz go zbudził
Powiedz, że wkrótce
Protokół
Prześwietlenie
Pusty
Sójrzmy prawdzie w oczy
Syberyjskie striptizerki
Śnieg IV
Śnieg V
Śnieg VI
Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce, noszonej stale na przegubie na wypadek nagłego..
W Wiedniu wśród wielorybników
Widokówka z tego świata
Wieczór autorski
Wrzesień 1967
Zbereźnicy ze Zbaraża