Bryll Ernest - Boże Narodzenie
Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi
Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko
A ono się układa do krzyża swojego
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl
Kategoria:
Poezja polska
Poezja polska
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
* * * [A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy]
* * * [Może będziemy mogli doczekać,]
* * * [Może ten stary,]
* * * [Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy]
* * * [Przyjdź do nas...]
* * * [Skąd to zmęczenie...]
* * * [Uczyć się być mężczyzną...]
Ballada o drzewach
Boże Narodzenie
Cóż
Epitafium
Kantyczka
Lawina
Malowanie żony
* * * [A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy]
* * * [Może będziemy mogli doczekać,]
* * * [Może ten stary,]
* * * [Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy]
* * * [Przyjdź do nas...]
* * * [Skąd to zmęczenie...]
* * * [Uczyć się być mężczyzną...]
Ballada o drzewach
Boże Narodzenie
Cóż
Epitafium
Kantyczka
Lawina
Malowanie żony