Drózd Marcin - Blizna
Krew świeża buchnęła z rany,
dawno już (wydawać by się mogło) zaleczonej,
tym mocniej i szerzej otworzonej,
że powróciły do mnie dawne obawy...
Serce moje krew wciąż zalewa,
czarna, zatruta, cuchnąca,
moją duszę wciąż mącąca,
a serce moje, spękane, już na wspomnień wietrze się rozwiewa.
Czemuż to moja blizna,
zaleczona już przecież dawno,
otworzyła się tak łacno,
a krew z niej, to dla mnie tak mocna trucizna?
Ujrzałem, bez ostrzeżenia,
krew swoją na dłoniach swoich,
choć wspomnień od dawna ni cienia w snach moich,
ból w sercu poczułem, i wszystko, co inne, było bez znaczenia.
Nie...Blizny nigdy nie było...
Rana nigdy się nie zagoi,
serce wciąż boli,
a przez wieki z bólu i rozdarcia do Księżyca będzie wyło...
Rozrywane, od kiedy szpony smutku,
wciąż, kawałek po kawałku,
(aż umrę którejś nocy w pustym zaułku)
rozrywają me serce powolutku...
...od początku...
...nieustannie...
...boleśnie...
aż do końca...
dawno już (wydawać by się mogło) zaleczonej,
tym mocniej i szerzej otworzonej,
że powróciły do mnie dawne obawy...
Serce moje krew wciąż zalewa,
czarna, zatruta, cuchnąca,
moją duszę wciąż mącąca,
a serce moje, spękane, już na wspomnień wietrze się rozwiewa.
Czemuż to moja blizna,
zaleczona już przecież dawno,
otworzyła się tak łacno,
a krew z niej, to dla mnie tak mocna trucizna?
Ujrzałem, bez ostrzeżenia,
krew swoją na dłoniach swoich,
choć wspomnień od dawna ni cienia w snach moich,
ból w sercu poczułem, i wszystko, co inne, było bez znaczenia.
Nie...Blizny nigdy nie było...
Rana nigdy się nie zagoi,
serce wciąż boli,
a przez wieki z bólu i rozdarcia do Księżyca będzie wyło...
Rozrywane, od kiedy szpony smutku,
wciąż, kawałek po kawałku,
(aż umrę którejś nocy w pustym zaułku)
rozrywają me serce powolutku...
...od początku...
...nieustannie...
...boleśnie...
aż do końca...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
smutek wspomnienia ból
smutek wspomnienia ból