grześlak marcin - Biała twarz na nocnym niebie...
Biały miś puchaty.
Pluszak dla milusińskich
Z oczkami, jak dwa czarne grochy,
Jak ametystowe skrawki połyskujące w świetle poranka.
Gdy w tle miękkim, śnieżnym
Uśmiech,
Jak żywego zwierza spływa po jej twarzy
Odlew swój zostawiając.
Miś rozweseli grymasem skamieniałą twarz,
Przełamie taflę lodowej maski.
Tak w chwili ułamku
Radość z pamięci przywoła.
A pod bródką ważne słowa w sercu trzyma,
Chyba najważniejsze jakie w życiu usta opuszczają.
Tłumaczeń nie trzeba, bo wszyscy je znają,
Bo kto nie wie, co w sercu wyryte
Ma miś biały?
Ten, co kokardą czerwoniutką opleciony.
Niesie bezcenne pamięci przesłanie,
Żeby, kiedy go tylko ktoś spostrzeże
Zaraz wspomniał o niej cichutko.
Choć obok mnie nie stoi,
Miłość - czyli Ty,
Do zobaczenia
W sercu musi wystarczyć.
Pluszak dla milusińskich
Z oczkami, jak dwa czarne grochy,
Jak ametystowe skrawki połyskujące w świetle poranka.
Gdy w tle miękkim, śnieżnym
Uśmiech,
Jak żywego zwierza spływa po jej twarzy
Odlew swój zostawiając.
Miś rozweseli grymasem skamieniałą twarz,
Przełamie taflę lodowej maski.
Tak w chwili ułamku
Radość z pamięci przywoła.
A pod bródką ważne słowa w sercu trzyma,
Chyba najważniejsze jakie w życiu usta opuszczają.
Tłumaczeń nie trzeba, bo wszyscy je znają,
Bo kto nie wie, co w sercu wyryte
Ma miś biały?
Ten, co kokardą czerwoniutką opleciony.
Niesie bezcenne pamięci przesłanie,
Żeby, kiedy go tylko ktoś spostrzeże
Zaraz wspomniał o niej cichutko.
Choć obok mnie nie stoi,
Miłość - czyli Ty,
Do zobaczenia
W sercu musi wystarczyć.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy