Straszewski Konrad - Bez prowizji
Gdyby chociaż jeden sen mógł stać się realnym
Wybrałbym ten w którym trzymamy się za ręce
Tam gdzie uczucie już nie jest przypadkiem fatalnym
Nie ma barier nikt nie pamięta o serca udręce
Idziemy tak Ty i ja nikt się nie ogląda nie potępia świat
Uśmiechasz się jak zawsze i mówisz że kochasz
Dlaczego to jest sen dlaczego kocham jak wariat
Zachowuję się jak potępieniec a czuję serca drżenie
Wybrałbym ten w którym trzymamy się za ręce
Tam gdzie uczucie już nie jest przypadkiem fatalnym
Nie ma barier nikt nie pamięta o serca udręce
Idziemy tak Ty i ja nikt się nie ogląda nie potępia świat
Uśmiechasz się jak zawsze i mówisz że kochasz
Dlaczego to jest sen dlaczego kocham jak wariat
Zachowuję się jak potępieniec a czuję serca drżenie
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość, sen
miłość, sen
Pozostałe wiersze autora:
A jeśli tak
ale
Artysta
Bez prowizji
Cel
Chwila
Co ja tu robię
Cóż mogę dać
Dajmonio nocy
Dlaczego
Do Anioła
Do Ciebie
Dokąd
Gdybanie
Herosie
Jak
Jak długo
Jak to?
Jak wiatr
Katharsis
Koniec
Kryształ
List do Boga
Nie pozwoliłaś
Niemoc
Niesamowita miłość
O sobie samym
O tyle proszę
Ona czeka
Patrz sercem
Po prostu
Poruszenie
Pozostanę
Prawo
Przypadek
Rozmieć
Tajemnica
To jest coś
Ty jesteś ze snu
Ujrzałem
Wariat
Względna chwila
Zabrakło słów
Zmień świat
Życie
A jeśli tak
ale
Artysta
Bez prowizji
Cel
Chwila
Co ja tu robię
Cóż mogę dać
Dajmonio nocy
Dlaczego
Do Anioła
Do Ciebie
Dokąd
Gdybanie
Herosie
Jak
Jak długo
Jak to?
Jak wiatr
Katharsis
Koniec
Kryształ
List do Boga
Nie pozwoliłaś
Niemoc
Niesamowita miłość
O sobie samym
O tyle proszę
Ona czeka
Patrz sercem
Po prostu
Poruszenie
Pozostanę
Prawo
Przypadek
Rozmieć
Tajemnica
To jest coś
Ty jesteś ze snu
Ujrzałem
Wariat
Względna chwila
Zabrakło słów
Zmień świat
Życie