wiersze-poezja.info

 

Markiewicz Łukasz - Bez Natchnienia

Mrok wkrada się do mojej głowy
Wchodzi powoli w moje ciało
Słyszę ten głos donośny krzykliwy z nutą rozpaczy
Głos mordujący glos zabójczy
Próbuje się uwolnić od mroku
Próbuje go zwalczyć lecz nie mogę
On jest silniejszy ode mnie od mojego serca
Przyjmuje nad mną kontrole
Jak sternik który kieruje statkiem
Głos przerażający w mej głowie
"Zabij go ! zabij go!"
Próbowałem go nie słuchać
Próbowałem z nim walczyć
Ciemność w mej duszy jest silniejsza od światła
Wstaje świt słońce budzi się ze snu
Niewinne słońce lecz mordercze zarazem
Biorę nuż czysty srebrzysty
Ściany domu są świadkiem tego co się stało
Słońce nic nie zobaczyło tylko niewinnie świeci
Srebrzysty nuż jest czerwony ręce moje kolor zmieniły
Sternik był głupcem uderzył statkiem w górę lodową
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
html wskazówki dla webmastera | mieszkania w warszawie | Chiny chcą powalczyć z Intelem | sztuka | Mieszkania Warszawa