Wroński Marcin - Anatema
Miłość to złuda.
Miłość to chłam.
Nie wież jej bracie.
I tak zostaniesz sam.
W świecie mamony.
Wśród głupiej tłuszczy.
Nic ci nie ulży.
Nic nie uprości.
Będziesz wciąż cierpiał.
W agonii się szarpał.
A ona głupia.
Siły twe szarga.
Na nic lamenty.
Na nic błaganie.
To jej natura.
Tak się więc stanie.
Miłości nie ma.
Jest tylko pęd.
Do tego bracie.
By czynić spęd!
Miłość to chłam.
Nie wież jej bracie.
I tak zostaniesz sam.
W świecie mamony.
Wśród głupiej tłuszczy.
Nic ci nie ulży.
Nic nie uprości.
Będziesz wciąż cierpiał.
W agonii się szarpał.
A ona głupia.
Siły twe szarga.
Na nic lamenty.
Na nic błaganie.
To jej natura.
Tak się więc stanie.
Miłości nie ma.
Jest tylko pęd.
Do tego bracie.
By czynić spęd!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość
Pozostałe wiersze autora:
Anatema
Błagalne pytania
Byłem w niebie
Dla Beaty
Dlaczego
Dobrt uczciwy... Homo Sapiens
Golgota
Inwektywy
Kapelan
Kłamstwo pociechy nie daje
Morfina przyczyna
Mój jedyny firnament Beata
Nie komerade
Niepomocna
Rozterki i usterki życia
Róży umieranie
Sąd
Spotkanie
Tchnienie
Tobie nie mnie
Tytuł dopisz sam
Westchnienie
Zatracenie
Zbużony spokój
Złudne kochanie
Życie anormalnie narmalnych
Anatema
Błagalne pytania
Byłem w niebie
Dla Beaty
Dlaczego
Dobrt uczciwy... Homo Sapiens
Golgota
Inwektywy
Kapelan
Kłamstwo pociechy nie daje
Morfina przyczyna
Mój jedyny firnament Beata
Nie komerade
Niepomocna
Rozterki i usterki życia
Róży umieranie
Sąd
Spotkanie
Tchnienie
Tobie nie mnie
Tytuł dopisz sam
Westchnienie
Zatracenie
Zbużony spokój
Złudne kochanie
Życie anormalnie narmalnych